Carlos Vinicius
Carlos Vinicius fot. PressFocus

LE: Ekipa Mourinho rozbiła rywala, kapitalny gol pomocnika Kogutów

Piąte zwycięstwo z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, odnieśli w czwartkowy wieczór podopieczni Jose Mourinho. Tottenham Hotspur zgodnie z planem pewnie 4:0 pokonał u siebie Ludogorec Razgrad, robiąc tym samym kolejny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej. W drugim spotkaniu grupy J Ligi Europy Royal Antwerp wygrał 2:0 na wyjeździe z LASK Linz.

Czytaj dalej…

Znajdujący się w świetnej formie zespół Tottenhamu od początku spotkania dominował na boisku, spychając rywali do głębokiej defensywy. Gościom z Bułgarii ataki Kogutów udawało się odpierać tylko przez pierwszy kwadrans. W 16. minucie Tottenham wyszedł bowiem na prowadzenie. Po prostopadłym podaniu Dele Alliego, piłka dość przypadkowo trafiła pod nogi Carlosa Viniciusa, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i pewnie trafił do siatki.

Kilkanaście minut później Brazylijczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem trafił do pustej bramki z trzech metrów, po tym jak piłkę wyłożył mu Alli. Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie, choć drużyna Jose Mourinho miała jeszcze dogodne okazje do podwyższenia swojego prowadzenia.

Dokonała tego w drugiej połowie, potwierdzając swoją wyższość nad rywalem. W 63. minucie kapitalnym uderzeniem z kilkudziesięciu metrów spod linii bocznej boiska bramkarza Ludogorca zaskoczył Harry Winks.

Wynik na 4:0 ustaliła natomiast dziesięć minut później. Carlos Vinicius tym razem wystąpił w roli asystenta. Napastnik Tottenhamu świetnie opanował piłkę w polu karnym po zagraniu z prawego skrzydła, a następnie dograł ją do lepiej ustawionego Lucasa. Ten mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi.

Dla Tottenhamu to trzecia wygrana w fazie grupowej. Po czterech kolejkach Tottenham, z dziewięcioma punktami na koncie, zajmuje drugie miejsce. Liderem, z taką samą zdobyczą, jest belgijski Royal Antwerp.

W roli faworyta do czwartkowego spotkania przystępowali gospodarze, za którymi przemawiał między innymi atut własnego boiska. Po pierwszej połowie, która zakończyła się bezbramkowym wynikiem, to oni pozostawili po sobie lepsze wrażenie.

Pięć minut po przerwie LASK skomplikował sobie sytuację, bowiem czerwoną kartką za faul na wychodzącym na czystą pozycję rywalu ukarany został Trauner. Po kilku chwilach goście wyszli na prowadzenie. Bramkarza austriackiego zespołu uderzeniem z rzutu wolnego pokonał Refaelov, choć mocno pomógł mu w tym rykoszet od stojących w murze rywali.

Grający w liczebnej przewadze gospodarze mogli w kolejnych minutach kontrolować wydarzenia na boisku. W 83. minucie definitywnie rozstrzygnęli losy rywalizacji zdobywając drugiego gola. Po dośrodkowaniu Lukaku z lewego skrzydła, bramkarzowi uderzeniem głową z kilku metrów nie dał szans Gerkens.

Komentarze