Messi obserwuje, ale nie zabiera głosu
FC Barcelona rozpoczyna proces wyborczy, który zadecyduje o kierunku klubu na kolejne lata. W naturalny sposób w debacie pojawia się Leo Messi, choć sam piłkarz chce pozostać na uboczu. Argentyńczyk śledzi sytuację z dystansu i bez zamiaru ingerowania.
Messi nie spotkał się ani nie planuje spotkań z żadnym z potencjalnych kandydatów na prezydenta. Nie ma też kontaktu z Joanem Laporta, z którym jego relacje pozostają bardzo chłodne od momentu odejścia z Barcelony. W otoczeniu piłkarza panuje przekonanie, że ta sprawa nie została zamknięta i trudno spodziewać się nagłego zwrotu.
Istotna jest także kwestia samego głosowania. Messi nie weźmie udziału w wyborach, ponieważ w dniu głosowania będzie przebywał w Stanach Zjednoczonych na meczu MLS. Brak możliwości głosowania korespondencyjnego zamyka ten temat definitywnie.
Messi nie planuje publicznych deklaracji ani wsparcia dla któregokolwiek kandydata. Zostawia sobie jednak otwartą furtkę na przyszłość. W kolejnych wyborach, już po zakończeniu kariery i powrocie do Barcelony, jego zaangażowanie nie jest wykluczone.
Messi nie zamierza też reagować na wykorzystywanie swojego nazwiska w kampanii. Ma świadomość swojej pozycji w historii klubu i akceptuje fakt, że kandydaci będą się na niego powoływać.
Zobacz również: Zieliński zmienił układ sił w Interze. Gwiazdor może odejść przez Polaka








