Kamil Glik
Kamil Glik fot. Grzegorz Wajda

Glik: Zwycięstwa nas nie uśpiły

W trakcie czwartkowej konferencji prasowej przed starciem z Macedonią Północną z dziennikarzami oprócz selekcjonera reprezentacji Polski spotkał się Kamil Glik. Obrońca AS Monaco zdaje sobie sprawę, że jego zespół czeka trudny bój w Skopje.

Czytaj dalej…

– Wygraliśmy dwa pierwsze mecze eliminacji mistrzostw Europy 2020 i jesteśmy liderem swojej grupy. Te zwycięstwa dodały nam otuchy i wiary w siebie, ale na pewne nie uśpiły. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to dopiero początek przygody. Już dwie pierwsze kolejki kwalifikacji pokazały, że mamy bardzo wyrównaną grupę, w której każdy może wygrać z każdym – mówił Glik cytowany przez LaczyNasPilka.pl.

Środkowy obrońca polskiej drużyny bardzo dobrze zna Gorana Pandeva, z którym miał okazji rywalizować, będąc jeszcze piłkarzem Torino FC. Glik pozwolił sobie na kilka słów na temat kapitana najbliższych rywali Biało-czerwonych.

– Pamiętam go i znam jego walory. Wszyscy zawodnicy z Macedonii są zresztą w Italii szanowani. Nie przez przypadek ich reprezentacja zdobyła zresztą cztery punkty w dwóch pierwszych meczach eliminacji. Wiemy, że jutro w Skopje czeka nas bardzo ciężkie starcie, ale jesteśmy na nie gotowi – zaznaczył zawodnik urodzony w Jastrzębiu-Zdroju.

Glik jeszcze jakiś czas temu borykał si kłopotami zdrowotnymi. Do piątkowego boju zawodnik ma być jednak optymalnie przygotowany. – Przez ostatnie dwa-trzy tygodnie miałem problemy z Achillesem i dlatego nie byłem w stanie trenować od początku zgrupowania na pełnych obrotach. Wspólnie z trenerem i sztabem ustaliliśmy, że będę miał zabiegi i zrobimy wszystko, abym był gotowy na czerwcowe mecze eliminacyjne. Od poniedziałku normalnie wszedłem w trening i jestem do dyspozycji selekcjonera – rzekł 31-latek.

Odnotujmy, że Glik stanie przed szansą rozegrania swojego 67 meczu w koszulce z orzełkiem na piersi. Debiut w drużynie narodowej zawodnik zaliczył w styczniu 2010 roku, mierząc się z Tajlandią, z którą Polska drużyna wygrała 3:1.


Komentarze