Cztery mecze i sporo znaków zapytania. Jan Urban dostał ważną lekcję

Reprezentacja Polski zakończyła zgrupowanie z czterema punktami, ale nie tylko wyniki powinny dawać Janowi Urbanowi do myślenia. Selekcjoner podjął kilka decyzji, które zostawiły więcej pytań niż odpowiedzi.

Jan Urban
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Jan Urban

Reprezentacja Polski potrzebuje zmian

Reprezentacja Polski zakończyła wrześniowo-październikowe zgrupowanie z czterema punktami. Biało-czerwoni zremisowali bezbramkowo z Bośnią i Hercegowiną, przegrali ze Szwecją 1:3, pokonali Rumunię aż 6:0, a następnie ulegli Bośniakom 0:1. Bilans trudno uznać za satysfakcjonujący. Chociaż sam wynik z Rumunią pokazuje, że w tej drużynie wciąż jest potencjał. Problem w tym, że potencjał trzeba jeszcze odpowiednio wykorzystać.

Przed rozpoczęciem zgrupowania dużo mówiło się o tym, czy Jan Urban gra o swoją posadę. Po czterech spotkaniach nie powinno się jednak sprowadzać całej dyskusji do pytania: zwolnić czy nie zwolnić selekcjonera? Znacznie ciekawsze jest inne pytanie: czy Urban ma dzisiaj wokół siebie wystarczająco mocny sztab, aby w pełni wykorzystać swoje pomysły? I tutaj odpowiedź nie jest już tak oczywista.

Decyzji, które trudno było zrozumieć, zebrało się całkiem sporo. Najpierw bramkarz. Selekcjoner chciał sprawdzić Kamila Grabarę i Marcina Bułkę, nie powołując Łukasza Skorupskiego. Kontuzja Grabary sprawiła, że część problemu rozwiązał za niego los. Trudno jednak oprzeć budowę reprezentacji wyłącznie na przypadku. Selekcjoner musi mieć jasno określoną hierarchię i wiedzieć, kto jest rozwiązaniem na dzisiaj, a kto projektem na jutro.

Przemysław Frankowski nie rozwiązał problemu

Podobnie wyglądała sytuacja z lewą obroną. Próba z Jakubem Kiwiorem była eksperymentem, który nie wypalił. Później pojawił się Tymoteusz Puchacz, ale nie jako klasyczny lewy obrońca, tylko wahadłowy. W efekcie nadal właściwie nie wiemy, czy Puchacz mógłby być odpowiedzią na problem tej pozycji. Urban postanowił tego nie sprawdzić. Zamiast tego odważniej postawił na Przemysława Frankowskiego. Sam selekcjoner był z tego rozwiązania zadowolony, ale trudno powiedzieć, aby obserwatorzy zobaczyli w nim rozwiązanie problemu, a nie kolejną próbę.

Jeszcze więcej znaków zapytania pojawiło się przy obsadzie ofensywy. Karol Świderski dzień przed spotkaniem z Bośnią był przedstawiany przez Urbana jako zawodnik mogący pełnić funkcję „dziesiątki”. Tymczasem chwilę później wystąpił na skrzydle. Nie jako napastnik, nie jako „dziesiątka”, tylko jako skrzydłowy. Świderski oczywiście nie narzekał i robił swoje, ale po pierwszej połowie wyglądał na zawodnika kompletnie wyczerpanego. Trudno też nie zapytać, dlaczego w takiej sytuacji na ławce pozostawał Michał Skóraś.

Osobnym przypadkiem jest Oskar Pietuszewski. Powołanie go w trybie awaryjnym można było odebrać jako sygnał, że młody zawodnik jest częścią planu Urbana. Tymczasem dostał zaledwie kilka minut. Jeszcze bardziej zastanawiający jest brak Karola Czubaka. Skoro selekcjoner miał ustalone z Robertem Lewandowskim zasady dotyczące jego obecności na zgrupowaniu, można było wykorzystać ten moment do sprawdzenia alternatywy. Czubak w ostatnich tygodniach dawał ku temu sportowe argumenty.

Wiktor Nowak potwierdzeniem tezy, że warto ryzykować

Na drugim biegunie jest Wiktor Nowak. Młody pomocnik wszedł do reprezentacji z bardzo dobrej strony i trudno nie zaliczyć tego ruchu do plusów Urbana. Tyle że pojawia się tutaj pewien zgrzyt. Dziennikarze długo przekonywali selekcjonera, aby dał szansę zawodnikowi. Ostatecznie się udało. Można tylko zastanawiać się, czy bez tej medialnej presji Urban również zdecydowałby się na taki krok. Tym bardziej że w przypadku Bartosza Nowaka z GieKsy Katowice był zdecydowanie bardziej zachowawczy i nie dał się przekonać do zawodnika z PKO BP Ekstraklasy.

Podobnie trudno przejść obojętnie obok Kacpra Potulskiego. Młody obrońca dostał jedną szansę, wykorzystał ją i zebrał nawet kilka ciepłych słów od samego selekcjonera. I co dalej? Kolejne spotkania oglądał z boku. Jeśli reprezentacja ma być budowana również z myślą o przyszłości, takie decyzje wymagają przynajmniej jasnego uzasadnienia. Młody zawodnik nie musi od razu dostać miejsca w podstawowym składzie, ale skoro pokazał, że nie pęka na poziomie reprezentacyjnym, warto konsekwentnie sprawdzać jego możliwości.

Jaki mecz zagrała reprezentacja Polski z Bośnią?

  • Dobry
  • Solidny
  • Słaby
  • Bardzo słaby
  • Dobry
  • Solidny
  • Słaby
  • Bardzo słaby

0 Votes

Jest jeszcze jeden element, o którym mówi się zdecydowanie za mało. Stałe fragmenty gry. Reprezentacja Polski potrzebuje tutaj bardzo wyraźnej poprawy. To nie jest detal, który można zostawić na marginesie treningu. W meczach na wysokim poziomie jeden dobrze wykonany rzut wolny, rożny czy autorski wariant może zdecydować o wyniku. Jeśli kadra chce budować coś na porażkach, musi również wyciągać wnioski z takich szczegółów. I tutaj przydałby się człowiek, który będzie odpowiadał za ten element niemal obsesyjnie. Fachowiec od stałych fragmentów gry nie byłby fanaberią, lecz realnym wzmocnieniem sztabu.

Luka po śp. Jacku Magierze

Być może właśnie w tym należy szukać odpowiedzi na część problemów Urbana. Nie w kolejnym selekcjonerze, nie w kolejnej rewolucji i nie w ciągłym zaczynaniu wszystkiego od początku. Po śmierci Jacka Magiery w sztabie reprezentacji powstała luka, którą bardzo trudno wypełnić. Magiera wydawał się kimś więcej niż tylko jednym z członków sztabu. Był człowiekiem, który mógł spojrzeć na pewne decyzje z innej perspektywy, podważyć pomysł, doradzić rozwiązanie albo po prostu zwrócić uwagę na rzecz, której w ferworze pracy selekcjoner nie dostrzegał.

Urban nie musi zatem potrzebować rewolucji. Potrzebuje ludzi. Mocnych współpracowników, którzy nie będą tylko wykonywać poleceń, ale również będą potrafili powiedzieć: „Trenerze, spróbujmy inaczej”. Potrzebuje specjalisty od stałych fragmentów gry, być może dodatkowego człowieka od analizy przeciwnika i kogoś, kto będzie potrafił chłodnym okiem ocenić jego pomysły. Selekcjoner nie musi przecież być najlepszym specjalistą od wszystkiego. Musi stworzyć zespół, który razem będzie najlepszy.

Czas wyciągnąć wnioski, zanim będzie za późno

Cztery mecze Ligi Narodów nie przekreślają Urbana. Nie dają też podstaw do bezkrytycznego zachwytu. Pokazały natomiast coś znacznie ważniejszego: reprezentacja Polski potrzebuje większej konsekwencji, lepszej organizacji i odwagi w podejmowaniu decyzji. Wynik 6:0 z Rumunią udowodnił, że ta drużyna potrafi grać i strzelać gole. Porażki oraz wcześniejsze spotkania pokazały z kolei, jak łatwo ten potencjał zgubić. Teraz najważniejsze jest, aby z tych błędów zbudować coś trwałego. I żeby Urban nie musiał robić tego wszystkiego sam.

Tylko u nas