Siedmiu medyków oskarżonych o śmierć Maradony

Diego Maradona
Diego Maradona Pressfocus

Siedmiu lekarzy zostało oskarżonych przez prokuraturę w San Isidro ws. spowodowania śmierci Diego Maradony. Akt oskarżenia usłyszeli wszyscy pracownicy służby zdrowia, którzy dbali o los Argentyńczyka przed śmiercią.

Jak odszedł Diego Maradona?

Słynny Argentyńczyk zmarł we własnym łóżku w wieku 60-lat. U Diego Maradony potwierdzono brak czynności życiowych nad ranem 25 listopada ubiegłego roku. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił po zawale serca. Bliscy legendy futbolu nie mogli pogodzić się z jego odejściem, twierdząc że miały w tym udział osoby trzecie. Przypomnijmy, że dwa tygodnie wcześniej Maradona przeszedł poważną operację mózgu. W konsekwencji już kilka dni po całym zdarzeniu argentyńscy prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie lekarzy i pielęgniarek, którzy angażowali się w opiekę nad boskim Diego.

Co mówi raport?

Natomiast w marcu 20 ekspertów medycznych rozpoczęło pracę nad ustaleniem konkretnej przyczyny śmierci Maradony, a przy okazji prowadzili dochodzenie, czy wówczas nie doszło do zaniedbania. W 70-stronicowym raporcie stwierdzono, że Maradona poważnie zachorował około 12 godzin przed śmiercią. Eksperci medyczni są przekonani, iż Maradona mógł mieć większe szanse na przeżycie, gdyby tylko był leczony w placówce medycznej, a nie w domu. Co więcej dokumentacja wykazała szereg błędów ponapełnianych podczas akcji reanimacyjnej.

Prokuratura generalna w Argentynie oskarżyła o udział w zabójstwie Maradony siedem osób, w tym neurochirurga Leopoldo Luque, który dwa tygodnie przed śmiercią operował 60-latka. Zarzuty usłyszał także psychiatra, Agustina Cosachov. Z kolei dalsze grono oskarżonych uzupełniają jeszcze trzy pielęgniarki, lekarz oraz psycholog. Cała siódemka trzymała zakaz opuszczania kraju oraz musi złożyć wyjaśnienia przed sądem między 31 maja, a 14 czerwca. Dotychczas nikt z całej siódemki nie przyznał się do winy.

Idol milionów ludzi

Diego Maradona był i zapewne nadal jest idolem wielu milionów ludzi, a przede wszystkim Argentyńczyków po tym, jak zainspirował kraj z Ameryki Południowej do drugiego triumfu na mundialu w 1986 roku. Do zbudowania nieśmiertelnej legendy przyczynił się słynny gol ręką przeciwko Anglii zwany do dziś “boską ręką Diego”. Jego lekkość w zdobywaniu goli i niesamowite dryblingi przez lata przyciągały na stadiony dziesiątki tysięcy fanów. Tymczasem śmierć ikony futbolu stała się przełomowym momentem dla całej Argentyny. Niemal każdy w rodzimym kraju 60-latka opłakiwał stratę byłego napastnika Boca Juniors, Barcelony i Napoli.

Komentarze