Marsylia wykonała zadanie. Milik zagrał poniżej oczekiwań

Arkadiusz Milik
Arkadiusz Milik Pressfocus

Pojedynek Marsylii z Dijon zakończył niedzielne zmagania w 31. kolejce Ligue 1. Od pierwszych minut Olimpijczycy byli stroną dominująca. Dijon zaprezentowało się z kompletnie ze słabej strony. Natomiast Arkadiusz Milik również rozegrał przeciętne spotkanie, jednak jego zespół odniósł cenne zwycięstwo 2:0 (1:0).

Pełna dominacja do przerwy

Początek rywalizacji zapowiadał się interesująco. Olimpijczycy ruszyli do ataku, spychając przeciwnika do głębokiej defensywy. Pomimo lepszej dyspozycji gra gospodarzy była dość czytelna i schematyczna. Głowni architekci rozczarowywali swoją postawą, z kolei Arkadiusz Milik nie raz pokazywał się do gry, ale rzadko dostawał piłkę.

Dijon czekało na odpowiedni moment i całymi siłami broniło dostępu do własnej bramki. Trzeba przyznać, że Maryslia nie miała większych problemów z przedarciem się w pole karne rywala, lecz w dużej mierze w objęciu prowadzenia przeszkadzała marna skuteczność. Dopiero na parę sekund przed przerwą Leonardo Balerdi urwał się obrońcy, wyskoczył do główki i uderzył pod samo okienko.

Różnica klas ze słabą skutecznością

W drugiej połowie wreszcie na boisku widoczny był Payet. Francuz wziął odpowiedzialność na swoje barki, przez co Marsylia wyglądała zupełnie inaczej. W końcu zobaczyliśmy odpowiednią dynamikę oraz chęć do strzelania goli. Francuz zmarnował dwie doskonałe sytuacje, ale zrehabilitował się w końcówce, gdy posłał znakomite podanie w pole karne, które na bramkę zamienił Alvaro Gonzalez. Do ostaniach minut gospodarze kontrolowali przebieg gry i zasłużenie zgarnęli trzy punkty. Milik zagrał do 82 minuty, lecz przez słabą współpracę z kolegami nie miał zbyt wielu okazji, aby wykazać swój potencjał.

Komentarze