REKLAMA
REKLAMA

Borysiuk: To były zwierzęta, a nie ludzie

dodał: maaarcin  |  źródło: ASInfo  |  08.09.2012 16:20
- To, co się działo na trybunach, na pewno nie było cywilizacją. Można powiedzieć, że to były zwierzęta, a nie ludzie. Byliśmy jednak na to przygotowani, a ja osobiście lubię grać w takiej gorącej atmosferze. Ten wyjazd mam już za sobą, teraz mecz u siebie, w którym trzeba zagrać inną piłkę i zdecydowanie pokonać Mołdawię - powiedział Ariel Borysiuk po powrocie do Polski po meczu z Czarnogórą (2:2) w eliminacjach MŚ 2014.

Defensywny pomocnik Kaiserslautern w drugim meczu z rzędu wyszedł w podstawowym składzie reprezentacji Polski. - Cieszę się, że jestem w planach trenera Fornalika. U poprzedniego szkoleniowca nie miałem takiej okazji, mimo że występowałem w Legii, a później w Bundeslidze, w Kaiserslautern. Wtedy te powołania przechodziły mi koło nosa, teraz trener daje mi szansę, więc tylko w moich nogach i głowie, żeby tę szansę wykorzystać i dostawać następne powołania - oznajmił Borysiuk, a zapytany o to, czy na polskiej reprezentacji ciągle ciąży piętno blamażu na mistrzostwach Europy, odparł: - Czas działa na naszą korzyść. Od Euro minęło niewiele czasu, to był dopiero drugi mecz za kadencji Fornalika. Myślę, że z każdym spotkaniem i zgrupowaniem ta grupa będzie się konsolidowała i szła do przodu. Wczorajszy mecz da nam troszeczkę "poweru"i pozytywnego kopa, dzięki czemu wszystko będzie wyglądało zdecydowanie lepiej niż na Euro. We wtorek mamy kolejny test i myślę, że tylko zwycięstwo w dobrym stylu poprawi atmosferę wokół kadry.

Borysiuk zdaje sobie sprawę, że w meczu z Czarnogórą reprezentacja Polski miała problemy z kreowaniem akcji ofensywnych. - Przyznaję, że brakowało nam troszkę kreatywności w środku pola, ale ciężko się nam grało, nie mieliśmy dużo miejsca, bo Czarnogóra to bardzo agresywny zespół. Po prostu rzadziej byliśmy w posiadaniu piłki, tego ataku pozycyjnego było mało, dlatego wyglądało to tak, a nie inaczej - stwierdził Borysiuk i dodał: - Chcieliśmy, żeby to oni pogłowili się trochę w ataku pozycyjnym, bo to też nie jest ich najmocniejsza strona.

Przy pierwszej bramce dla Czarnogórców Borysiuk leżał na murawie w okolicach środka boiska, tymczasem to właśnie on, jako jeden z dwóch defensywnych pomocników, powinien przeszkodzić Drinciciowi w uderzeniu sprzed pola karnego. - Nieszczęśliwie spadłem na rękę, teraz już jest w porządku, ale w tamtej sytuacji nie mogłem nic zrobić. Przeciwnik trochę mnie staranował, szkoda, że sędzia nie odgwizdał faulu, ale tak naprawdę to już było wczoraj i nie można tego zmienić - przyznał defensywny pomocnik reprezentacji Polski. - Myślałem, że Czarnogórcy zobaczą, że leżę, i wybiją piłkę. Koledzy pokazywali, żeby przeciwnicy przerwali grę, ale niestety tak się nie stało i padła bramka. Na pewno mam jakiś żal do siebie, ale następnym razem będę gonił za akcją jak wściekły pies - zapewnił Borysiuk.

Kolejne spotkanie w eliminacjach do brazylijskiego mundialu Polacy rozegrają już we wtorek. We Wrocławiu zmierzą się z Mołdawią, która w piątek przegrała 0:5 z Anglią. - Bardzo chcielibyśmy strzelić im kilka bramek i poprawić sobie nastroje, ale gdyby tak popatrzeć na tę europejską piłkę, to poziom się wyrównał. Taka Portugalia wczoraj długo męczyła się w Luksemburgu (gospodarze prowadzili 1:0, by ostatecznie przegrać 1:2 - przyp. red.). We wtorek będzie ciężko, ale jeśli chcemy liczyć się w walce o awans, to takich rywali w meczach u siebie musimy pokonać z łatwością. Wierzę, że tak się stanie - zakończył Borysiuk.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 3 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

WorldX | 08.09.2012 17:56

Mimo tego, Vucinić stwierdził, że petardy na boisku to normalka, a Tytoń nie zachowywał się jak mężczyzna. Myślałem, że grając 12 lat we Włoszech, poza tą dziką Czarnogórą, będzie wiedział jak wygląda mecz piłkarski w cywilizowanym kraju, ale jak widać niczego się nie nauczył. Następny mecz Czarnogóry u siebie powinien być rozgrywany przy pustych trybunach, a na mecze wyjazdowe nie sprzedawać biletów bydłu.

ICE MAN9 | 09.09.2012 00:00

No po tym co się działo przed i w trakcie meczu Śląska z tymi dzikusami to każdy kto o tym wiedział spodziewał się dużych problemów. Kary dla Czarnogórców są zbyt mało dotkliwe i dlatego robią co chcą. Właściwie ciężko mówić o jakieś karze dla Buducnosti bo ta kara to śmiech na sali patrząc na to co oni robili, oni powinni zostać wyrzuceni na 2-3 lata z pucharów. Mam nadzieję, że te k*rwy z Czarnogóry zostaną ukarani za to.

Gitarson | 09.09.2012 09:51

Jako zawodnik Legii powinien się przyzwyczaić do petard rzucanych z żylety i do tego, że kibice zachowują się jak małpy (przykład? Ogłuszony Tomasz Brzyski przez petardę podczas wykonywania rzutu rożnego na ostatnich derbach Warszawy na Ł3).



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy