Yves Bissouma
Yves Bissouma PressFocus

Liverpool ma cel transferowy. Następca Holendra

Liverpool rozgląda się już za kandydatami na następcę Georginio Wijnalduma, któremu z końcem tego sezonu wygasa obecny kontrakt z klubem. Jak informuje ESPN, przedstawiciele The Reds uważnie obserwują pomocnika Brighton Yvesa Bissoumę. Niewykluczone, że menedżer Juergen Klopp zdecyduje się sięgnąć po 24-latka już w styczniu.

Klub z Anfield Road nie jest jednak jedynym, który interesuje się byłym piłkarzem Lille. Według ESPN, występy Bissoumy są również pod lupą Manchesteru United, AS Monaco oraz dwóch hiszpańskich klubów. Władze Brighton spodziewają się, że już wkrótce na ich biurka trafią oferty w tej sprawie. Aktualnie piłkarz jest wyceniany na około 30 milionów funtów.

Malijczyk kandydatem na następcę Wijnalduma

Przedstawiciele Liverpoolu widzą w Bissoumie kandydata do zastąpienia Georginio Wijnalduma. Reprezentant Holandii prawdopodobnie po zakończeniu sezonu odejdzie z klubu. Wówczas wygasa jego aktualna umowa, a nie jest także tajemnicą, że znajduje się na celowniku Barcelony.

Według ESPN, Liverpool po 24-letniego reprezentanta Mali może sięgnąć już w styczniu, chcąc w ten sposób uprzedzić inne zainteresowane jego pozyskaniem zespoły. Władze The Reds będą musiały jednak w tym celu głęboko sięgnąć po gotówkę do kieszeni.

Yves Bissouma do zespołu Brighton trafił latem 2018 roku za 15 milionów funtów z Lille OSC. Do tej pory na boiskach Premier League rozegrał 62 spotkania, zdobywając w nich dwie bramki. Wcześniej z powodzeniem występował we Francji, występując w 47 meczach Ligue 1 i wpisując się w nich trzy razy na listę strzelców.

Komentarze

Comments 5 comments

Trochę to dziwne że kluby, które skorzystały z pomocy od państwa z okazji covid, myślą o transferach. Ok, gdyby to były takie sportowe klubiki, w starym stylu, zrzeszające członków. Tak jak w Hiszpanii Bilbao, Osasuna choćby. Tymczasem w większości to są spółki akcyjne.
To tak, jakby podatnik dotował, bo ulgi podatkowe, zwolnienia, zawieszenia płatności – to wszystko finansuje podatnik, spółce, która zaraz póxniej kupuje nowe maszyny, by konkurować z małą firmą, którą ten podatnik prowadzi.
Tu oczywistej konkurencji nie ma, ale podatnik, będący kibicem MU dotuje zwolnienia podatkowe i ulgi dla Arsenalu i Liverpoolu, które konkurują i wzmacniają składy, które walczą z “jego” MU.
Dlatego sprawa własności klubów przez spółki akcyjne jest trochę “śliska”.