Głośny transfer Juventusu pod lupą
Juventus wraca do rywalizacji w Serie A po przerwie reprezentacyjnej, ale przed starciem z Cagliari uwaga skupia się również na decyzjach transferowych klubu. Sandro Sabatini uważa, że sprowadzenie Nicka Woltemade budzi wątpliwości, zwłaszcza w kontekście potrzeb taktycznych zespołu. Dziennikarz podkreślił, że szkoleniowiec oczekiwał zawodnika o zupełnie innej charakterystyce.
– Jeśli chodzi o Woltemade, przypomnijmy sobie, co wydarzyło się tego lata. Spalletti chciał napastnika w polu karnym. Randal Kolo Muani nie był wystarczająco dobry, więc przekazywano, że powinien zostać odesłany, a ktoś, kto operuje w polu karnym, musi przyjść – powiedział Sabatini na antenie Radio Radio.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Dziennikarz zwrócił uwagę, że profil Niemca niekoniecznie odpowiada temu, czego poszukiwał trener Starej Damy. – Aż nagle pojawił się Woltemade. Kiedy wchodzi w pole karne, robi to po to, żeby zrobić krzywdę. W przeciwnym razie zostaje poza nim. To nie jest tak, że Woltemade nagle się budzi, wsiada do samolotu, ląduje w Turynie, wchodzi i mówi: „Gram dla Juventusu”. Ktoś go tam jednak przyprowadził – podsumował Sabatini.
Na razie niemiecki napastnik nie zdołał przekonać do siebie otoczenia sportowego regularnymi występami. Ma na koncie jednego gola dla Juventusu, strzelonego z rzutu karnego w Lidze Europy, ale w hierarchii Spallettiego wciąż nie wywalczył mocnej pozycji. Nadchodzące spotkania mogą pokazać, czy napastnik zdoła rozwiać wątpliwości i uzasadnić decyzję o sprowadzeniu go do Turynu.









