Memphis Depay
Memphis Depay fot. Grzegorz Wajda

Kolejna porażka Holandii!

Towarzyskie spotkanie w Amsterdamie pomiędzy Holandią i Meksykiem zakończyło się zaskakującym zwycięstwem ekipy z Ameryki Południowej. Goście zdołali utrzymać prowadzenie, ostatecznie triumfując 1:0 (0:0).

Czytaj dalej…

Meksyk na początku premierowej odsłony wyglądał na dobrze zorganizowany zespół, który nie ma żadnych kompleksów. Goście mogli wyjść na prowadzenie już w 12. minucie, ale piłka po strzale Raula Jimeneza musnęła tylko słupek. Kilka chwil później znów było groźnie pod bramką Pomarańczowych. Tym razem Jesus Manuel Corona świetne zgubił krycie, jednak jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia.

Możliwość utraty gola na własnym terenie podziałała motywująco na Holendrów. Podopieczni Franka de Boer mieli spore problemy, aby dłużej utrzymać się przy piłce. Natomiast w defensywie nastąpiła poprawa i zawodnicy z Ameryki Południowej coraz rzadziej zagrażali bramce przeciwnika. Z kolei lider zespołu, Memphis Depay do przerwy zagrał przeciętnie, rzadko kreując dogodne sytuacje sobie i swoim kolegom.

W drugiej odsłonie Pomarańczowi rozczarowywali swoją postawą w ofensywie. Holendrzy z dużym trudem znajdywali się pod polem karnym przeciwnika. Z kolei goście konsekwentnie próbowali skierować piłkę do siatki. Ta sztuka udała się w 60. minucie, gdy Nathan Ake, obrońca Manchesteru City dopuścił się faulu pod własną bramką i sędzia musiał wskazać na jedenasty metr. Rzut karny na gola zamienił Raul Jimenez, strzelając w lewy dolny róg.

Piłkarze Meksyku za wszelką cenę chcieli utrzymać korzystny wynik do końca. Ich bramka zadrżała po strzale Depaya, kiedy futbolówka trafiła w poprzeczkę chwilę przed końcem regulaminowego czasu gry. Gospodarze nie mieli dziś pomysłu na zaskoczenie rywala. To już drugie zawody z rzędu, w których Holandia nie strzela nawet gola.

Komentarze