Dries Mertens
Dries Mertens fot. PressFocus

Koniec marzeń Anglików!

Wyjazdowy mecz z Belgami był dla Anglików ostatnią szansą na przedłużenie marzeń o awansie do turnieju finałowego Ligi Narodów. Gospodarze zagrali przeciętnie, ale byli skuteczni i triumfowali 2:0. Tym samym zespół Roberto Martineza potrzebuje remisu z Duńczykami, aby wygrać grupę drugą.

Czytaj dalej…

Oczy piłkarskich kibiców w Polsce w niedzielny wieczór zwrócone były w większości na Włochy, gdzie grała nasza reprezentacja. W tym samym czasie odbywał się jednak mecz na szczycie w grupie drugiej. Jeżeli Belgowie pokonaliby dziś u siebie Anglię, byliby bardzo blisko zapewnienia sobie awansu do turnieju finałowego. Synowie Albionu przystąpili do tego spotkania mocno osłabieni kadrowo, ale zapowiadali walkę o zwycięstwo.

Nie liczy się ilość, tylko jakość

Od początku meczu rozgrywanego w Brukseli aktywni byli gospodarze, którzy mieli przewagę w posiadaniu piłki. Po dziesięciu minutach prowadzili 1:0. Piłkę przejął Jan Vertonghen, następnie trafiła ona do Driesa Mertensa, który zagrał w kierunku Romelu Lukaku. Napastnik Interu odegrał ją do niepilnowanego Youri’ego Tielemansa, a ten wykorzystał wolną przestrzeń i uderzył w kierunku prawego słupka. Futbolówka po jego strzale odbiła się jeszcze od rywali i ostatecznie trafiła do siatki.

Sytuacja ta wpłynęła na Anglików wyraźnie mobilizująco, ponieważ momentalnie ruszyli oni do odrabiania strat. Pokonać bramkarza Belgów próbował między innymi Jack Grealish, czy Harry Kane. Bardzo dobrze ustawiona była jednak linia defensywna gospodarzy, która skutecznie neutralizowała ofensywne zapędy Synów Albionu.

Belgowie mieli korzystny rezultat, więc nie naciskali specjalnie na przeciwników, tylko cierpliwie rozgrywali piłkę. W 24. minucie Mertens miał szansę na podwyższenie prowadzenia i kapitalnie ją wykorzystał. Napastnik Napoli wykonywał rzut wolny ze skraju pola karnego i uderzył rewelacyjnie ponad murem w lewy dolny róg bramki.

Anglicy przegrywali już różnicą dwóch goli, ale dalej mieli kłopot z precyzyjnym zagraniem ostatniego podania i oddaniem celnego strzału. Ponadto od 38. minuty musieli radzić sobie bez Benjamina Chilwella, który upuścił boisko z urazem. Piłkarz Chelsea próbował wrócić do gry, ale ból pleców okazał się zbyt silny. Jego miejsce zajął Bukayo Saka. Do przerwy rezultat już się nie zmienił.

Aktywnie, ale wciąż bez konkretów

Drugie 45 minut należało już wyraźnie do podopiecznych Garetha Southgate’a, którzy od początku przejęli inicjatywę. Dominowali również w statystyce oddanych strzałów, ale dalej fatalnie wyglądali pod względem skuteczności. Przez bardzo długi czas ich jedynym celnym strzałem był ten, Harry’ego Kane’a z 57. minuty, gdy napastnik gości uderzył w sam środek bramki.

A jak prezentowali się Belgowie? Grali wyraźnie słabiej niż w pierwszej połowie, mając świadomość, że zwycięstwo w tym meczu przybliża ich do wygrania swoje grupy w Lidze Narodów. Gospodarze bronili się skutecznie, skoncentrowali się oni praktycznie tylko na tym. Taktyka ta była jednak skuteczna, bo minuty mijały, a Anglia nie potrafiła nawet strzelić kontaktowego gola. Sytuacja nie uległa zmianie do końca meczu i Czerwone Diabły triumfowały 2:0.

Komentarze