Mistrzostwo pozostanie w Madrycie

Jan Oblak
Jan Oblak PressFocus

Barcelona dwukrotnie pozwoliła Levante odrobić straty, przez co praktycznie wypisała się z wyścigu po mistrzostwo. Jednogłośnie zwyciężyły za to obie ekipy z Madrytu, dla których nadchodzący tydzień to walka o uratowanie sezonu w spektakularnym stylu.

“Jesteśmy dziadami, no”

Ten legendarny cytat pasuje, jak ulał do ostatnich tygodni w wykonaniu Barcelony. Gracze Ronalda Koemana mieli nie jedną, nie dwie, a trzy szanse do przeskoczenia w tabeli Atletico, ale wszystkie zmarnowali. Pierwsza była najbardziej bolesna i zarazem spektakularna, bo ewentualne zwycięstwo z Granadą pozwoliłoby całkowicie zależeć od siebie. Porażka przyszła jednak nagle, w drugiej połowie, nie zapowiadana przez boiskowe wydarzenia. Warto też dodać, że dla Andaluzyjczyków było to jedyne zwycięstwo pośród czterech porażek w pięciu ostatnich meczach. Później przyszedł bezbramkowy remis z Atletico, a we wtorek katastrofalny podział punktów z Levante.

Duma Katalonii w tym sezonie nie potrafi rozegrać dwóch równych i dobrych połów, przez co zwyczajnie na mistrzostwo nie zasługuje. Objawiło się to we wszystkich wspomnianych spotkaniach, ale i na przestrzeni całej kampanii było to widoczne. Awanse w kolejnych rundach Pucharu Króla wyrywane w końcówce czy wielorazowe gonienie wyników w lidze. Remis z Levante pomimo prowadzenia do przerwy 2:0 spina te rozgrywki idealną klamrą. Dodając do tego jeden punkt na dwanaście możliwych w bezpośrednich starciach z ekipami z Madrytu wychodzi obraz drużyny niegotowej do walki o największe cele. A choć obecny sezon La Ligi nie jest, delikatnie mówiąc, spektakularny, mistrzostwo kraju zawsze ma ogromne znaczenie.

Bramkarze madryckich ekipy zrobili robotę

Atletico i Real Madryt wzięły się w garść i zdystansowały się od Barcelony i Sevilli. Czy można jednak powiedzieć, że były to zwycięstwa wynikające z pełnej dominacji? Nie do końca.

Królewscy wygrali wysoko i zasłużenie, ale dwa ostatnie gole zdobyli w końcówce. Przy stanie 2:0 Jorge Molina zdołał zdobyć bramkę kontaktową i w polu karnym Thibaut Courtois zrobiło się gorąco. Belg popisał się jednak kilkoma dobrymi interwencjami, co pozwoliło jego kolegom zdominować spotkanie z Granadą w końcówce.

Jeszcze lepsze zawody rozegrał bezapelacyjnie najlepszy golkiper tego sezonu La Ligi. Atletico było bliskie popełnienia tego samego błędu, co Barcelona. Rojiblancos prowadzili spokojnie 2:0, ale po zmianie stron zauważalnie zdjęli nogę z gazu. Nie jest to dobry pomysł w starciach z drużynami podobnymi do Realu Sociedad. Baskowie wykreowali sobie kilka dogodnych okazji. Dwie najlepsze miał Portu – przy pierwszej z nich Słoweniec zaliczył fenomenalną paradę, a przy drugiej napastnik Txuri-urdin trafił w słupek. Oblak jeszcze kilkukrotnie ratował swoich kolegów, a przy golu Igora Zubeldii nie miał szans. Atletico jest o dwa kroki od historycznego mistrzostwa, ale tym razem nie wygra go solidną defensywą. Jeżeli je wygra, to zrobi to świetnym atakiem i równie spektakularnym Janem Oblakiem między słupkami.

Całość tekstu znajduje się na Primeradivision.pl. Tam wybrano dodatkowo Partidazo, evento, jugador oraz golazo minionej kolejki. Sprawdź aktualną tabelę La Liga, by być na bieżąco!

Komentarze