Piłkarskie deja vu w Budapeszcie. Lipsk za burtą Ligi Mistrzów

Piłkarze Liverpoolu
Obserwuj nas w
Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze Liverpoolu

Nie było niespodzianki w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Liverpool przez większość meczu raził nieskutecznością, ale finalnie powtórzył rezultat z pierwszego spotkania i pokonał RB Lipsk 2:0. Tym samym awansował do ćwierćfinału.

Odrobić dwa gole straty z pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów – taki cel mieli zawodnicy z Lipska, którzy mierzyli się z Liverpoolem. The Reds byli w fatalnej formie, ale pozostawali faworytem bukmacherów w kwestii awansu do ćwierćfinału.

Wyrównana batalia

Pierwszą połową można uznać za dobre widowisko. Liverpool zaczął nerwowo, co mogli wykorzystać piłkarze z Lipska. Dani Olmo uderzył jednak wprost w dobrze interweniującego Alissona.

The Reds w końcu opanowali emocje i mieli swoje okazje na objęcie prowadzenia. Jedną z nich zmarnował Diogo Jota. Portugalczyk wygrał pojedynek powietrzny i oddał strzał. Piłka po jego strzale zmierzała pod porzeczkę, ale Peter Gulacsi zdołał obronić. Węgier zatrzymał również próbę Mohameda Salaha.

Czas mijał, a gracze obu drużyn wciąż marnowali okazje na potęgę. Gola dla klubu z Niemiec mogli strzelić Kevin Kampl, czy Emil Forsberg. Słoweniec oraz Szwed przegrali jednak pojedynek z goalkeeperem. Najwięcej sytuacji zmarnował Jota. W końcowej fazie pierwszej połowy 24-latek uderzył obok lewego słupka. Wcześniej ponownie lepszy od Portugalczyka okazał się Gulacsi. Do przerwy rezultat 0:0 nie zmienił się.

Zabójcze trzy minuty

Pierwszy kwadrans drugiej połowy wyglądał bardzo podobnie, jak wcześniejsze 45 minut. Lipsk zbudował przewagę w posiadaniu piłki, ale brakowało strzałów, a bez tego odrobienie strat było niemożliwe.

W 65. minucie Dayot Upamecano odebrał piłkę i ruszył z indywidualną akcją, którą zakończył podaniem do będącego na lewej stronie boiska Hee-Chan Hwanga. Koreańczyk dośrodkował w kierunku Alexandera Sorlotha, który uderzył piłkę głową w poprzeczkę.

Liverpool raził nieskutecznością, ale w końcu dopiął swego. W 71. minucie Jota zagrał między obrońców do Salaha, który zszedł na lewą nogą i przymierzył świetnie w prawy dolny róg bramki. Trzy minuty później wprowadzony z ławki rezerwowych Divock Origi dośrodkował kapitalnie do będącego w polu karnym Sadio Mane. Senegalczyk strzelił precyzyjnie w lewy róg bramki. Tym samym The Reds wygrali w dwumeczu 4:0 i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Komentarze

Comments 16 comments

Od dłuższego czasu już się nawet nie silisz na wskazanie co było nie tak, tylko jak zdarta płyta „ble ble ble, sędziowie drukowali przeciwko Live, ble ble ble…”… jesteś tak samo nieporadny, jak Twój zespół xD

Bo jaki jest sens komentować inny zespół non toper, tak jak robisz to z Drukarnia… wspaniały, wielki Liverpool przejechał się na mocarnym Lipsku i trzeba teraz peany wygrywać na tą okoliczność… Skup się na swoim zespole, bo masz ewidentnej kompleks United i nie potrafisz rozmawiać o niczym innym…

Chcesz to masz. Gratulacje dla Liverpoolu za przejscie do kolejnej rundy, oba mecze w “bukareszcie” wygrali zasluzenie. RB Lipsk nic nie pokazal.

PS @Slime – Ty z Twoimi kolegami to mozesz co najwyzej wygrac w kapsle. “Wygralismy” – co za troll.

Nie ma gwarancji, że nawet przy takim założeniu wygrają LM, więc trzeba po prostu walczyć w każdym meczu o zwycięstwo w lidze. Kluczowy wydaje się powrót Fabinho do środka pola i dzięki temu odciążenie Thiago. Z przodu wrócił Jota, który też daje kilka dodatkowych opcji i nie widać zbytniego pogorszenia gry w stosunku do tego co pokazywał przed kontuzją, ale i tak potrzebuje jeszcze trochę czasu.

Zdecydowanie dobrym występem w LM mogliby troszkę zatuszować fatalny sezon , a zwycięstwo w tych rozgrywkach może okazać się jedyną przepustką na występy w nich na przyszły sezon .

Jak oglądałem pierwszą połowę tego meczu i trochę drugiej to jestem naprawdę mega zdziwiony że Liverpool wygrał tylko 2-0. Mogli tu spokojnie nawet 5-0 zrobić lub więcej. Trochę się zawiodłem na Lipsku bo liczyłem że bardziej podejmie rękawice. A takto Liverpool ich ograł jak chciał w tym dwumeczu.