Real Madryt na szczycie. Przynajmniej przez dwa dni
W sobotni wieczór Real Madryt mógł – przynajmniej na chwilę – zameldować się na czele tabeli La Liga. Warunek był jeden – zwycięstwo w pojedynku z Realem Sociedad. Królewscy do rywalizacji na Santiago Bernabeu przystąpili bez największej gwiazdy. Kylian Mbappe rozpoczął mecz na ławce rezerwowych i ostatecznie nie pojawił się na boisku.
Już w 5. minucie Trent Alexander-Arnold posłał kapitalne podanie w kierunku Gonzalo Garcii, który nie zmarnował doskonałej okazji i pokonał Alexa Remiro. Goście z San Sebastian odpowiedzieli w 21. minucie – Mikel Oyarzabal wykorzystał rzut karny.
A już pięć minut później sędzia podyktował jedenastkę dla gospodarze, którą na gola zamienił Vinicius Junior. Los Blancos na tym nie poprzestali i w 31. minucie do siatki trafił Federico Valverde. Asystę zanotował Alvaro Carreras.
Po zmianie stron madrytczycy nie zamierzali zwalniać tempa i już w 48. minucie otrzymali kolejną okazję na gola. Vinicius po raz drugi stanął przed piłką ustawioną na 11. metrze i po raz drugi znalazł sposób na Remiro.
Więcej bramek w tym starciu nie padło, chociaż Brazylijczyk robił wszystko, by zakończyć te zmagania z hat-trickiem. W doliczonym czasie gry popisał się skutecznym strzałem… barkiem, ale sędzia podniósł chorągiewkę. Analiza VAR tylko potwierdziła prawidłowość tej decyzji.
Real Madryt pokonał Real Sociedad 4:1 i po 24 meczach ma na koncie 60 punktów. To o dwa oczka więcej niż Barcelona, która po spotkaniu Królewskich spadła na 2. miejsce. Jednak Duma Katalonii swój pojedynek rozegra w w poniedziałek.
Real Madryt – Real Sociedad 4:1 (3:1)
Gonzalo Garcia 5′, Vinicius Junior 25′, 48′, Federico Valverde 31′ – Mikel Oyarzabal 21′









