Lekcja z Warszawy. Motor dlatego nie chce tworzyć kominów płacowych

Motor Lublin to klub, który w swojej strategii nie stawia na tzw. kominy płacowe. Wprost na ten temat wypowiedział się właściciel Motoru w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.

Zbigniew Jakubas
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Zbigniew Jakubas

Motor obrał inną drogę. Te słowa wiele tłumaczą

Motor Lublin to zespół, który w tej kampanii za cel stawia sobie przede wszystkim utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Tymczasem w rozmowie z dziennikarzem Tomaszem Ćwiąkałą, na jego kanale na platformie YouTube, właściciel klubu odniósł się do kwestii wynagrodzeń piłkarzy, nawiązując do dawnych czasów w Polonii Warszawa.

– Obserwowałem dokładnie Polonię Warszawa, kiedy kupił ją Józef Wojciechowski. Kiedy przyszedł Ebi Smolarek i dostał 140 tysięcy, a inni grali za 15–18 tysięcy, natychmiast powstał rozłam w klubie. Graliśmy wtedy z Józefem w tenisa u niego, uszkodziłem sobie mięsień w ramieniu i chodziłem do niego na zabiegi na Konwiktorską, bo moje biuro jest dwa kroki obok – mówił Zbigniew Jakubas.

– Słuchałem rozmów pomiędzy piłkarzami, którzy mieli zabiegi za parawanami. Słowa były w większości na „k”. Jedna była konkluzja: „Jak on, k…, zarabia dziesięć razy więcej, k…, niż my, to niech zasuwa dziesięć razy szybciej po boisku i lepiej niż my” – dodał właściciel Motoru.

Ekipa z Lublina aktualnie plasuje się na 13. pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy, legitymując się dorobkiem 24 punktów. Do lidera, Jagiellonii Białystok, traci 11 oczek. Tymczasem już w najbliższą niedzielę Motor zmierzy się w ramach 21. kolejki z Lechią Gdańsk. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 12:15. W pierwszym starciu tych drużyn w obecnej kampanii padło sześć goli, a mecz zakończył się remisem (3:3).

POLECAMY TAKŻE