Robert Lewandowski: zamierzam pobić rekord, a nie tylko go wyrównać

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski Pressfocus

W czwartek wieczorem na antenie Canal +, Robert Lewandowski udzielił obszernego wywiadu, w którym odpowiadał na pytania Michała Kołodziejczyka. Podczas rozmowy poruszono wiele kwestii, a zawodnik Bayernu Monachium zdradził swoje odczucia odnośnie kontuzji w meczu z Andorą, gonitwy za rekordem Gerda Muellera, o małej ilości czasu, który spędza z rodziną oraz budowaniu pewności siebie, czy momentu, kiedy zwolniono Jerzego Brzęczka.

Kontuzja po meczu z Andorą

Strzeliłem dwie bramki, a dwie bramki dla reprezentacji zawsze są wyjątkowe. Oczywiście, timing był zły i to bolało. Boli trochę do dzisiaj, ale nie ma co rozpaczać – wyznał napastnik Bayernu Monachium.

Rekord Gerda Muellera

Jeśli chodzi o ten rekord i o oczekiwania nie tylko ze strony polskich kibiców, ale też niemieckich, to na pewno da się to odczuć. Presja jest, ale ja się jej nie boję, trzeba zachować spokój i przygotować się do meczu tak, jak do każdego innego. Napalanie się na to tylko może w tym przeszkodzić, ale mam nadzieję, że pomoże moje doświadczenie. Podejdę do tego meczu spokojnie, jak będzie okazja to ją wykorzystam i będę cieszył się z pobicia rekordu. Na dzień dzisiejszy wyłączam się i staram się w ogóle o tym nie myśleć. Jest to trudne, ale wiem co zrobić, żeby się do tego przygotować. Nigdy nie będę się ścigał sam ze sobą. Znajdując nowe wyzwania i cele, staram się robić rzeczy, których wcześniej nikt nie dokonał, albo mało kto to zrobił. To coś, co zawsze pchało mnie do przodu. Jeżeli mówimy o tym rekordzie, to nigdy do końca nie wierzyłem w to, że jest w ogóle zawodnik, który może się do niego zbliżyć – powiedział Lewandowski.

Jak mam pobijać rekord, to zamierzam to zrobić, a nie tylko go wyrównywać. Też tak do tego podchodzę, ale skupiam się na jakości treningu, dobrej pracy. To fundament do tego, aby dobrze czuć się później także w meczu. Nie chcę wybiegać za bardzo w przyszłość. Jeszcze nie pobiłem tego rekordu. To byłaby wielka rzecz, ale z drugiej strony wiem, że to nie tylko jedna czy dwie bramki – zapewnił Polak.

Intensywny sezon, a czas dla rodziny

Największym wyzwaniem dla mnie będą moje dzieci, ich przyszłość i wszystko z tym związane. Nie jestem osobą idealną, nie robię wszystkiego tak jak trzeba, nie znam się na wszystkim. Nie jestem maszyną, która idzie i wszystko robi dobrze. Popełniam błędy. Często były takie momenty, że brakowało mi tego kontaktu z rodziną. Ta tęsknota była duża. To czy marzę o posiadaniu wolnego czasu i spędzania go z nimi to jedno, a to czy mogę to zrobić to drugie. Nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie mógł obserwować jak rosną. – podkreślił.

Zwolnienie Jerzego Brzęczka

Byłem zszokowany zwolnieniem Jerzego Brzęczka i od razu dzwoniłem do Zbigniewa Bońka, żeby dowiedzieć się, co się stało. Wyjaśnił mi, że podjął taką decyzję. Musiałem to zaakceptować. Nie podpowiadałem prezesowi, by zwolnił selekcjonera – przyznał.

Wymowne milczenie

Jeżeli chodzi o tamto dziewięć sekund milczenia, miałem pustkę w głowie. Dziura w głowie, próbowałem się skupić i odpowiedzieć, ale coś mnie odtrącało od tego, żeby coś mądrego powiedzieć. To nie było zaplanowane, nie myślałem o tym, to zwykły zbieg okoliczności – dodał.

Trudność w budowaniu pewności siebie

Nigdy nie byłem pewny siebie w młodości, nie szukałem bycia w centrum uwagi, czasami byłem za skromny. Sytuacje życiowe trochę pomogły zyskać pewność siebie. W wieku 22-23 lat to się zaczęło, ale prawdziwą pewność zyskałem jak miałem 26-lat Moja droga nie była usłana różami, do 21-roku życia wielokrotnie musiałem walczyć. Dało mi to mentalne rozwinięcie na tym poziomie, że w wieku 33-lat nie jestem zmęczony, nie jestem nasycony, tylko chcę dalej iść. Najtrudniejszy moment w moim życiu to kontuzja w wieku 17-lat i nie przedłużenie kontraktu z Legią Warszawa. Utrata ojca rok wcześniej też się do tego dołożyła. To wszystko sprawiało, że się zamykałem. Spotykałem osoby, które niekoniecznie chciały mi pomóc – stwierdził.

Komentarze