Brunes w Rakowie przynajmniej do końca sezonu
Raków Częstochowa rozpoczął rundę wiosenną od porażki. W debiucie Łukasza Tomczyka lepsza okazała się Wisła Płock, która pozostaje liderem tabeli Ekstraklasy po wygranej 2-1. Jedynego gola dla Medalików zdobył Jonatan Brunes – było to jego dziesiąte trafienie w tym sezonie w lidze.
W sumie Brunes ma już na koncie 17 bramek. Jego wysoką dyspozycję dostrzegają oczywiście kibice, którzy liczą, że zostanie w Częstochowie tak długo, jak to możliwe. O jego odejściu mówiło się głównie przy okazji letniego okienka. W pewnym momencie został nawet odsunięty od zespołu, gdyż chciał zmienić klub. Ostatecznie do tego nie doszło, Brunes został przywrócony do składu i kontynuował strzelanie.
O transferze tej zimy nie ma mowy. Okienko w najmocniejszych europejskich ligach już się zamknęło, więc najprawdopodobniej nikt nie skusi się na Norwega. Dodatkowo, odstraszać mogą oczekiwania Rakowa, który chce na swoim najlepszym piłkarzu zarobić naprawdę duże pieniądze. Na temat jego obecnej sytuacji wypowiedział się Artur Płatek.
– To musiałaby być naprawdę dobra korzystna finansowo oferta. Zwłaszcza jeżeli słyszę, jakich pieniędzy oczekuje Lechia Gdańsk za Tomasa Bobcka, który jest rok młodszym zawodnikiem. Patrzę na cały rynek transferowy i to, co dzieje się w Europie i widać, że jest cisza. Nie ma dużych transferów. (…) Jest zainteresowanie i zapytania, ale kwoty, których my oczekujemy za zawodników, są już zdecydowanie wyższe niż były wcześniej, bo ten zespół też pokazał na jesieni, że ma swoją wartość. Nie spodziewam się większego szumu i ruchów wokół Brunesa w tym okienku – wyjaśnił dyrektor sportowy Rakowa w wywiadzie dla „Przegląd Sportowy Onet”.









