Gwiazda Violi zostaje. Piątek nie będzie miał łatwo

Krzysztof Piątek
Pressfocus Na zdjęciu: Krzysztof Piątek

Z ostatniej wypowiedzi dyrektora sportowego Fiorentiny wynika, że Dusan Vlahović nigdzie się nie wybiera. W takiej sytuacji Krzysztof Piątek będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, aby liczyć na regularne występy w ekipie Violi. Nie ma do końca pewności jaki plan na Polaka ma trener zespołu, ale istnieje szansa na współpracę obu piłkarzy w linii ataku.

  • Dusan Vlahović nie odejdzie zimą z Fiorentiny
  • Viola zamierza walczyć o przepustkę do europejskich pucharów, dlatego ściągnęła Krzysztofa Piątka
  • Polak nie był w najlepszej formie w Hercie, dlatego musi zawalczyć o miejsce w składzie ekipy z Florencji

Vlahović zostaje, co to oznacza dla Piątka?

Krzysztof Piątek jeszcze nie został piłkarzem Fiorentiny, ale jest już po testach medycznych i oficjalne ogłoszenie jest tylko kwestią czasu. Co więcej, transfer potwierdził nawet dyrektor sportowy Violi, Daniele Prade. Członek zarządu wyznał w rozmowie ze Sky Sports Italia, że zespół planuje zakontraktować Polaka, aby zwiększyć pole manewru w ataku.

Podpisaliśmy Krzysztofa Piątka, aby był rezerwową opcją Dusana Vlahovicia, potrzebujemy kolejnego napastnika – wyznał Prade.

Dusan Vlahović jest gwiazdą Fiorentiny i od poprzedniego sezonu utrzymuje imponującą formę strzelecką. Tylko w tegorocznej kampanii wystąpił łącznie w 22 spotkaniach, notując w nich 18 goli i trzy asysty.

Serb stanowi o sile drużyny, która dzięki jego golom uplasowała się na siódmej lokacie w tabeli Serie A. Dlatego przed Piątkiem niezwykle trudne wyzwanie. 26-latek od czasu dołączenia do Herthy Berlin był pod formą. Do tej pory napastnik zagrał w 59 meczach dla stołecznej ekipy, zdobywając w międzyczasie 13 bramek i cztery kluczowe zagrania.

W takiej sytuacji Piątek będzie musiał pokazać swoje najlepsze atuty Vicenzo Italiano, który zarządza piłkarzami w Fiorentinie. Trener jest bardzo wymagający, ale dzięki temu, jego zespół walczy dziś o najwyższe cele we Włoszech.

Przeczytaj również: Żurkowski z kolejnym golem w Serie A [WIDEO]

Komentarze