Real teraz dostrzega problem. Alonso widział go już latem
Real Madryt latem ograniczył się do przebudowy defensywy. Sprowadził trzech nowych piłkarzy, stawiając na wyraźne odmłodzenie formacji. Dodatkowo na Santiago Bernabeu trafił Franco Mastantuono, ale to wciąż melodia przyszłości. Dean Huijsen szybko wywalczył miejsce w pierwszym składzie, podobnie jak Alvaro Carreras, a największe problemy z regularną grą nieoczekiwanie ma Trent Alexander-Arnold.
Oprócz tych ruchów, Xabi Alonso zabiegał też o wzmocnienie drugiej linii. Twierdził, że brak odpowiedniego następcy Toniego Kroosa miał kluczowy wpływ na niepowodzenia Królewskich w ubiegłym sezonie. Podczas spotkań z działem sportowym sygnalizował ten problem, ale nie zyskał aprobaty ze strony działaczy. Uważali wówczas, że w drużynie znajduje się wielu pomocników o odpowiednim profilu i umiejętnościach, wskazując Ardę Gulera, Aureliena Tchouameniego, Eduardo Camavingę czy Federico Valverde.
Po kilku miesiącach ta wizja znacząco się zmieniła. Real faktycznie nie ma w środku pola kreatora, który odpowiada za tworzenie sytuacji i rozbijanie nisko ustawionej defensywy rywali. Plan Królewskich na najbliższe miesiące zakłada transfer pomocnika, który zabezpieczy tę formację na lata. Działacze wreszcie dostrzegają to, o czym Alonso mówił od dawna.
Faworytem do przenosin na Santiago Bernabeu jest Kees Smit. Gwiazdora AZ Alkmaar wycenia się na 60 mln euro.










