SerieALL #15. Jak Stefano Pioli nie “oszukał” nawet swoich piłkarzy

Piłkarze AC Milan
Piłkarze AC Milan PressFocus

Milan zachowuje się, jakby już przeszedł tę grę, a pozostały mu do odfajkowania tylko kolejne zadania. Pobić historyczny rekord kolejnych meczów z przynajmniej dwoma strzelonymi golami? Tak, przy pierwszej okazji. Wygrywać mimo braku najlepszego w ofensywie Ibry? Nie ma sprawy. Mimo kontuzji trzymającego defensywę w ryzach Kjaera? Załatwione. Nie przegrać choć na tablicy 0:2? Zrobione nawet dwa razy. Teraz doszło kolejne – grać na wyjeździe przez 60 minut w osłabieniu, a mimo to skasować komplet punktów. Ładne preludium do tego, co nas zaraz czeka w środę – czytamy w serwisie SerieA.pl.

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Oczywiście nie da się na tym etapie odpowiedzieć, czy Milan wreszcie będzie mistrzem, ale na logikę tak właśnie wygląda droga po Scudetto – jest wypchana po brzegi jakimiś challenge’ami, które trzeba pokonywać. Milan się nie myli, pokonuje je raczej bez udziału dramatycznych okoliczności, więc jeśli ktokolwiek dziś mówi, że w ostatecznym rozrachunku musi ulec Interowi, czy Juventusowi, gra w chybił-trafił. Na teraz opowieści o tym, że drużyna Stefano Piolego musi wreszcie “spuchnąć” są jak oceny Franciszka Smudy mówiącego o jakości piłkarza po tym, jak ten schodzi ze schodów. Robione na nos, bez podparcia jakimikolwiek danymi. Bo przecież takie głosy były i trzy miesiące temu, i po pierwszej fali koronawirusa…

Człowiekiem, który próbuje zrzucać presję ze swoich piłkarzy, jest Stefano Pioli. Czasem wygląda to, jakby z kimś się założył, że na każdej konferencji prasowej będzie powtarzał, iż faworytem do mistrzostwa wciąż są Juventus, Inter i Napoli, bo po 2:0 z Benevento przyznał to kolejny raz. Tyle, że nie wierzą mu nawet jego piłkarze. Simon Kjaer mówi na przykład wprost, że to Milan jest najlepszy. I nie on jeden, bo takie głosy stają się coraz częstsze. Seria 17 meczów z przynajmniej dwoma strzelonymi golami nie zrobiła się przez przypadek.

Ale skoro już o odhaczaniu kolejnych wyzwań mowa, to najtrudniejsze dopiero przed Rossonerimi, bo w środę zagrają z Juventusem. Od lat mecz między tymi drużynami nie miał takiej stawki, a jeszcze dłużej trzeba było czekać, by obaj giganci zamienili się miejscami. Dziś to Milan jest ekipą, która może wygrać z każdym, a Juventus z każdym punkty jest w stanie stracić. Rossoneri przejęli też inną cechę od swojego rywala – nauczyli się pięknie cierpieć. Gdy w 33. minucie meczu z Benevento z czerwoną kartką z boiska wyleciał Sandro Tonali, a rywale zaczęli dominować, to i tak Milan wyprowadził decydujący cios. W dodatku po tym, jak inteligencją wykazał się Rafael Leao, człowiek, którego intelekt podważa sam Pioli.

Jeśli Juve w środę przegra, prawdopodobnie nie zdąży już dogonić odjeżdżającego pociągu. Dlatego nie można się dziwić różnicom zdań w obu obozach. Po niedzielnym meczu z Udinese (4:1) Federico Chiesa mówił, że starcie z Milanem będzie decydujące dla losów Scudetto, podczas gdy Stefano Pioli twierdzi wręcz przeciwnie: – Nie zapominajmy, że to Juventus, a u nas zabraknie ważnych zawodników. Powalczymy, nie będzie to decydujący mecz.

Punkt widzenia zawsze zależy od miejsca siedzenia – Milan bez względu na wynik wciąż będzie miał szansę na mistrzostwo, ale do niego wciąż będzie daleka droga. Juventus przegrywając będzie tracić już 13 punktów, co nawet przy zaległej grze z Napoli stanie się niemal niemożliwe do odrobienia. Zwłaszcza, że ucieka też Inter, w niedzielę przedłużający serię zwycięstw do ośmiu (6:2 z Crotone).

Obie drużyny z Mediolanu do maksimum wykorzystują terminarz, podczas gdy Juventus – mając teoretycznie łatwiejszy jego fragment, regularnie zawodził. Osiem ostatnich kolejek, w których Inter zanotował bilans 8-0-0, Stara Dama skończyła z przeciętnym 5-2-1, mimo że aż siedem spotkań grała z drużynami z drugiej dziesiątki. W niedzielę pokonała Udinese 4:1, choć przynajmniej w pierwszej połowie nie zaprezentowała niczego pozwalającego na złudzenie, że w środę będzie faworytem. Jeśli coś jej pomoże, to pewnie sytuacja kadrowa Milanu – na San Siro nie zagrają Zlatan Ibrahimović, Alexis Saelemaekers, Matteo Gabbia, Ismael Bennacer i Sandro Tonali. Wykluczenie dwóch ostatnich oznacza, że za rozgrywanie będzie musiał się zabrać będący właściwie jedną nogą poza klubem Rade Krunić. To co? Kolejny challenge?

Juventus problemy kadrowe ma dużo mniejsze, bo do składu wróci zawieszony za kartki Juan Cuadrado, a wykluczony jest właściwie tylko Alvaro Morata. Z tego powodu pełne 90 minut z Udinese zagrał Paolo Dybala. Pirlo: – Potrzebujemy Dybali, on potrzebuje nas. Pracował bardzo dobrze przez tydzień na treningach, więc mogliśmy powiedzieć podczas meczu, że jest w lepszej kondycji fizycznej i trzymaliśmy go do końca, ponieważ mieliśmy nadzieję, że zdobędzie tego gola.

Trudno wyobrazić sobie, by w środowy wieczór można robić coś lepszego od obejrzenia meczu Milanu z Juventusem. Czy przy okazji też przekazania pałeczki?

Zapraszamy na SerieA.pl, gdzie znajdują się rozstrzygnięcia kategorii “Mecz kolejki”, “Wydarzenie kolejki”, “Kozak kolejki”, “Polak kolejki” i “Gol kolejki”.

Komentarze