Za kulisami Copa America 2021: blisko, coraz dalej

Brazylia - Peru
Brazylia - Peru PressFocus

Copa America 2021 teoretycznie ma wystartować za półtora tygodnia. Czyli stadiony już wyszykowane, służby przygotowane na najazd kibiców, telewizje bombardują reklamami z udziałem Neymara, Messiego czy Suareza, a w barach, knajpach całego kontynentu zastanawiają się czy Argentyna skończy z impotencją i wreszcie zdobędzie puchar. Tak być powinno, a jak jest?

  • Po tym jak Kolumbii odebrano organizację Copa America 2021, z organizacji zrezygnowała również Argentyna. Nowym gospodarzem turnieju została Brazylia
  • Wśród kandydatów do przejęcia organizacji wymieniano również Chile, Urugwaj i Stany Zjednoczone.
  • Poza Rio de Janeiro Copa America 2021 nie będzie gościć w najważniejszych piłkarskich ośrodkach w Brazylii

Za a nawet przeciw

Tydzień temu pisałem tekst o tym jak to federacja CONMEBOL odebrała organizację Kolumbii, która turniej miała gościć pospołu z Argentyną. Ale w Kolumbii szaleją zamieszki, manifestacje i COVID. Decyzja rozsądna. Ale Argentyna z samodzielnego organizowania turnieju… wcale się nie ucieszyła. Pewnie niejeden czytelnik niniejszego tekstu się zadziwi, ale opinia publiczna w kraju Maradony wcale daru od CONMEBOL nie chciała. W ankiecie dziennika La Nacion (największy w Argentynie) ponad 70% respondentów domagało się rezygnacji z przeprowadzenia turnieju.

Prezydent Argentyny jak to polityk, był za a nawet przeciw, trzęsąca koalicją rządową wiceprezydent Cristina Kirchner popierała ale w sumie też rozumiała, że pandemia w Argentynie szaleje. Na wniosek ministerstwa zdrowia zakazano wszelkich zgromadzeń, koncertów a także imprez plenerowych i organizacji meczów. I w takich okolicznościach kraj miałby organizować Copa America? Ostatni kontynentalny turniej z udziałem Messiego? Nie, nie było szans. 48 godzin po oficjalnym wykluczeniu Kolumbii z roli gospodarza, Argentyna wykluczyła się sama. CONMEBOL decyzję zrozumiał.

Telewizja FOX popuściła informację, że federacja, pomna ogromnego sukcesu komercyjnego Copa America Centenario z 2016 roku, chciałaby zarobić znowu na Amerykanach z północy. Ale tradycyjne media z Ameryki Południowej upierały się, że Chile chciałoby samodzielnie zorganizować turniej. Ktoś zapytał o Urugwaj, który ze statystycznego punktu widzenia, najłaskawiej został potraktowany przez COVID 19. Ale Urugwaj to kraik malutki, a całe życie piłkarskie kręci się wokół Montevideo. Może nawet nie byłoby głupio zagrać w jednej metropolii całej imprezy, tym bardziej, że po raz pierwszy od wielu lat brać w niej udział miały tylko ekipy z kontynentu. Żadnych gości z Ameryki Środkowej, Północnej czy Azji. Żelazna dziesiątka i szlus! Tyle że, Urugwaj ma w sumie dwa stadiony nadające się do rozgrywania poważniejszych zawodów. I koniec. Od dekad nic się nie zmienia.

Czyli Chile i USA. Tak było jeszcze w poniedziałek rano naszego czasu, bo już popołudniu brazylijskie media doniosły, że Copa America 2021 rozegrana zostanie w… Brazylii!

W oparach absurdu

I teraz zaczyna się najlepsze. Bierzcie popcorn, piwo i czytajcie.

CONMEBOL zadzwonił do szefa CBF, a ten powiedział, że ok, damy radę. Dryndnął do ministra sportu Brazylii, aby ów ustalił czy prezydent (w Brazylii nie ma premiera więc prezydent to de facto facet sprawujący władzę w państwie) jest za. Akurat weekend Brazylijczykom minął na gremialnych, antyprezydenckich manifestacjach, bo w Brazylii COVID również zbiera straszliwe żniwo, a akcja szczepionkowa ślimaczy się niemiłosiernie.

Prezydentowi Jairowi Bolsonaro Copa America spadła jak z nieba: mam coś by zatkać jadaczki malkontentom! Futbolu dam ludziom zamiast szczepionek, niech się bawią i zapomną o „grypce” jak zwykł nazywać chorobę pustoszącą świat. Innymi słowy, władze dały zielone światło CBF, na co CONMEBOL przyklasnął z uciechy.

A dlaczego? Bo wprawdzie na stadionach USA mogłoby zasiąść niemało widzów, lecz w niespełna dwa tygodnie nie da się uruchomić akcji sprzedaży biletów, promocji, a przede wszystkim rozwalić ramówek telewizyjnych w kilkudziesięciu krajach obu Ameryk, bo to tam mieszkają główni odbiorcy turnieju. W końcu Amerykanie z północy i Amerykanie z południa nie mieszkają w tym samych zonach czasowych. Dwie, a nawet cztery godziny różnicy wystarczy by mecz w atrakcyjnej porze dla Jankesów, dla kibiców z Brazylii i Argentyny okazał się nocnym koszmarem zakończonym w środku nocy.

Dlatego CONMEBOL wybrał Brazylię, a władza w Brazylii wybrała futbol, bo ilekroć w tym kraju dzieje się źle to władze stawiają na piłkę nożną. Tyle tylko, że tym razem coś się pokiełbasiło. Bo akurat w najbliższy weekend startuje liga (na półkuli południowej jest odwrotnie niż u nas). Czyli najważniejsze stadiony zajęte! Ba, gra puchar kraju, bo jak pewnie niewielu kibiców u nas wie, Brazylia gra praktycznie cały rok. Bez pretemporady, czyli z biegu. Jeszcze do niedawna nie zatrzymywano kolejek nawet w „terminach FIFA” czyli grano mecze dzień przed i po występie reprezentacji Brazylii. Co w oczywisty sposób bije w najlepsze kluby ligi, gdyż te na wszelkie mecze reprezentacji krajowych oddają swoich najlepszych piłkarzy. Niechby takie Flamengo, które na czas Copa America straci sześciu podstawowych graczy! CBF przesunie mecze z ich udziałem? A w życiu! Radźcie sobie sami!

Oczywiście najlepsze stadiony mają tam gdzie najlepsze drużyny, czyli z gruntu wiadomo, że turniej o mistrzostwo Ameryki nie zagości w Porto Alegre (Gremio i Internacional), Kurytybie (Athletico i Coritiba), Sao Paulo (Sao Paulo FC, Palmeiras, Corinthinas), Belo Horizonte (Atletico Mineiro, Cruzeiro, America). Ale – dostrzeże pozytyw pewnie jakiś wielbiciel brazylijskich władz – przecież Copa America i tak zostanie rozegrana bez udziału publiczności więc co za różnica gdzie zagrają, byleby luxów na stadionie nie zabrakło. Oo, tych to na pewno! Przecież Brazylia na okoliczność mundialu 2014 i igrzysk 2016 zbudowała tyle niepotrzebnych i za dużych stadionów, że wreszcie doczekają aż deptać ich murawę będą gwiazdy futbolu. To nic, że kibice na własne oczy tego nie zobaczą, ale Copa America zostanie uratowana. Owe święto futbolu rozegrane zostanie w Cuiabie, Brasili, Rio de Janeiro oraz Goianii (jeszcze czekamy na potwierdzenie piątego miejsca).

Dlaczego w tych niezbyt kojarzących się z futbolem miastach (nie licząc Rio, ma się rozumieć!)? Bo gubernatorzy stanów nie dali gwarancji zabezpieczenia sanitarnego imprez, zapewne słusznie przypuszczając, że ta Copa to więcej utrapienia niż pożytku przyniesie. I chociaż prezydent Brazylii osobiści zaangażował się w popieranie organizacji turnieju to kilkudziesięciu członków obu izb parlamentu protestuje i zapowiada skargę do odpowiednika Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Słowem, cuda dzieją się w Ameryce Południowej – nie chcą futbolu. Co dobitnie pokazuje, że piłka nożna nie ma statusu religii i bajaniem były wyssane z palca legendy opowiadane nam za dziecka być może właśnie w Dzień Dziecka, kiedy niniejszy tekst powstaje.

Bartłomiej Rabij

Copa America 2021 – kursy bukmacherskie

21:00 17. czerwca 2021
Kolumbia
Wenezuela
00:00 18. czerwca 2021
Brazylia
Peru
21:00 18. czerwca 2021
Chile
Boliwia
00:00 19. czerwca 2021
Argentyna
Urugwaj
21:00 20. czerwca 2021
Wenezuela
Ekwador
00:00 21. czerwca 2021
Kolumbia
Peru
Kursy moga ulec zmianie. Aktualizacja z dnia 17. czerwca 2021 21:11.

Tekst zawiera treści reklamowe | +18 | Obowiązuje regulamin

Komentarze