Georginio Wijnaldum odbiera gratulacje
Georginio Wijnaldum odbiera gratulacje fot. Paweł Kot

LN: Holendrzy nie dali szans rywalom! Grad goli w Amsterdamie

W niedzielny wieczór reprezentacja Holandii mierzyła się z Bośnią i Hercegowiną w ramach 5. kolejki Ligi Narodów UEFA. Spotkanie na Johan Cruijff Arenie szybko ułożyło się po myśli Pomarańczowych, którzy odnieśli cenne zwycięstwo 3:1 (2:0).

Czytaj dalej…

Mocny start i świetna postawa Georginio Wijnalduma

Początek premierowej odsłony zdecydowanie należał do Holendrów. Prowadzenie gospodarzom już w 6. minucie zapewnił Wijnaldum. Zawodnik Liverpoolu sprytnie zgubił krycie w polu karnym przeciwnika, znalazł się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie i z bliska wpakował futbolówkę do siatki. To była składna akcja całego zespołu, gdzie kilka krótkich podań kompletnie zaskoczyło całą formację defensywną Smoków.

Niespełna 10. minut później 30 – latek cieszył się kolejnego trafienia. Tym razem Georginio Wijnaldum trafił do bramki z dwóch metrów. Opaska kapitana, z którą wyprowadził drużynę na murawę w cale go nie speszyła. Wręcz przeciwnie, doświadczony pomocnik mistrza Anglii grał jak natchniony. Z początku Depay posłał centrę w pole karne. Najpierw piłka padła łupem Berghuisa, a po chwili skrzydłowy Feyenoordu zagrał ją głową do lepiej ustawionego kolegi i na tablicy wyników było już 2:0.

Do przerwy podopieczni Bajevica nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Holendrzy prezentowali zupełnie inny poziom, z kolei goście szukali swoich szans w stałych fragmentach gry oraz kontratakach. Po upływie dwóch kwadransów gol Luuka de Jonga nie został uznany z powodu oddania strzału z pozycji spalonej. W dalszej części pierwszej połowy tylko świetna postawa Ibrahima Sehica uchroniła Bośnię i Hercegowinę przed utratą kolejnych bramek.

Szybka wymiana ciosów

Zaraz po wyjściu z szatni na drugą odsłonę, Holendrzy podwyższyli prowadzenie za sprawą Memphisa Depaya. Trzeci gol był niemal identyczny do poprzednich. Znów kilka szybkich podań przed polem karnym otworzyło drogę do bramki Sehica. Ze skraju szesnastki futbolówkę do gracza Lyonu zagrał Dumfries. Płaskie zagranie przeleciało tuż obok golkipera Bośni i Hercegowiny, a po chwili Depay skorzystał na nieuwadze obrońców i będąc tuż przy lewym słupku wtrącił piłkę do siatki.

Złote Lilie w 63. minucie mogły cieszyć się z bramki kontaktowej. Na listę strzelców wpisał się Smail Prevljak. Napastnik gości z 11. metrów uderzył bez zastanowienia, idealnie wykorzystując podanie Visci. Timo Krul był zaskoczony decyzją 25 – latka, przez co spóźnił się z interwencją i skapitulował.

Sytuacja w grupie przed starciem Włochów z Polską

Przed rywalizacją Włochów z Polakami, Holandia wysuwa się na prowadzenie w grupie ośmioma oczkami na koncie. Tymczasem Bośnia i Hercegowina nie ma już większych szans i prawdopodobnie spadnie do 2. dywizji. Polacy do Pomarańczowych tracą zaledwie punkt, co zwiastuję interesującą walkę o awans do ostatniej kolejki.

Komentarze