Liga Europy: Kanonierzy jedną nogą w ćwierćfinale

Martin Odegaard
Martin Odegaard PressFocus

Arsenal jest już jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Europy. W czwartkowy wieczór Kanonierzy pokonali 3:1 na wyjeździe Olympiakos Pireus.

Piękny gol Odegaarda i błędy Arsenalu

Goście z Londynu już w szóstej minucie byli blisko objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska celnie głową uderzał Pierre-Emerick Aubameyang, ale piłka po rękach bramkarza trafiła w poprzeczkę. Kanonierom zaskoczyć defensywę rywali udało się w 34. minucie. Dokonał tego Martin Odegaard, który popisał się potężnym uderzeniem z dystansu. Bramkarz Olympiakosu nie miał w tej sytuacji żadnych szans na skuteczną interwencję.

Kilka minut później Olympiakos powinien doprowadzić do wyrównania, po tym jak katastrofalny błąd we własnym polu karnym popełnił David Luiz. Brazylijczyk stracił piłkę na rzecz Georgiosa Masourasa, który mając przed sobą tylko bramkarza i obok kolegę z drużyny fatalnie przestrzelił. Na przerwę ze skromnym prowadzeniem mógł schodzić Arsenal.

W 58. minucie Grecy wyrównali stan meczu na 1:1, wykorzystując tym razem kolejną fatalną stratę rywali. Piłkę przed polem karnym Arsenalu przejął Youssef Al Arabi, a następnie precyzyjnym uderzeniem zmusił Bernda Leno do kapitulacji. Kilka minut później napastnik Olympiakosu mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale uderzył obok słupka.

Kanonierzy skuteczni w końcówce

Ostatnie dziesięć minut należało jednak do Kanonierów. W 80. minucie drugiego gola dla gości świetnym strzałem głową zdobył Gabriel. Asystę w tej sytuacji na swoje konto zapisał Willian, który dośrodkowywał z prawej strony boiska. Pięć minut później padła trzecia bramka dla drużyny Mikela Artety. Tym razem bramkarza Olympiakosu strzałem z dystansu zaskoczył Mohamed Elneny.

Arsenal wygrał więc w Pireusie 3:1 i jest już o krok od awansu do 1/4 finału Ligi Europy.

Komentarze

Na temat “Liga Europy: Kanonierzy jedną nogą w ćwierćfinale

Zwycięstwo cieszy kibiców Kanonierów, ale postawa formacji obronnej po raz kolejny woła o pomstę do nieba.
Stracona bramka to najgłupszy błąd jaki może popełnić Leno na spółkę z Ceballosem. To co zrobił Luiz to kolejne kuriozum. Drugi mecz z rzędu z bramką straconą z głupiego powodu. na ich szczęście tym razem nie było straty punktów.
Grecy też w obronie nie błyszczeli. Jak można zostawiać tyle miejsca dla rywala na wysokości 25m? Elneny jeszcze zdążyłby szluga wypalić przed oddaniem tego strzału.