Marek Gołębiewski: wszystko pękło, wynik jest za wysoki

Marek Gołębiewski
PressFocus Na zdjęciu: Marek Gołębiewski

– To było bardzo trudne spotkanie, z dobrym przeciwnikiem. Myślę, że do pierwszego rzutu karnego dzielnie się broniliśmy, bo taki był plan na ten mecz, by zagrać w niskiej obronie w systemie 1-5-4-1 i przy odrobinie szczęścia realizowaliśmy go konsekwentnie – mówil po meczu Legia – Napoli (1:4) Marek Gołębiewski.

Trener Legii kontynuował: – Wszystko pękło po drugim rzucie karnym. Jeszcze nie widziałem tych sytuacji, ale fakt jest taki, że wpłynęły one na to, że przegraliśmy 1:4. Uważam, że za to, co chłopaki zostawili na boisku, za ich chęć, to trochę za wysoki wynik, choć oczywiście muszę przyznać, że Napoli było zespołem dużo lepszym.

Gołębiewski został spytany o zdanie na temat Josue, czyli piłkarza, który sprokurował obie jedenastki dla lidera Serie A. – Nie mogę skomentować, bo najpierw chciałbym zobaczyć te sytuacje. Wtedy będę mógł się do nich odnieść. Nie chcę mówić o czymś, czego nie widziałem. Bo nawet jeśli widziałem to na żywo, to odbiór na gorąco jest zupełnie inny niż w momencie, gdy się obejrzy powtórki. Ale jeśli sędzia po konsultacji z VAR uznał, że to były rzuty karne, to widocznie one były – powiedział.

Kilka zdań powiedział również Mateusz Wieteska. – Na pewno nikt nie może nam odebrać tego, że w obu meczach z Napoli graliśmy z dużym poświęceniem i zaangażowaniem. Dziś więcej chcieliśmy grać w piłkę. Nawiązaliśmy taką bardziej piłkarską walkę. Szkoda, że skończyło się to takim wysokim wynikiem, ponieważ z dwóch karnych dostajemy bramki, gdzie po chwili przegrywamy 1:2. To boli. Ale osobiście jestem zadowolony z tego, jak drużyna wyglądała i że potrafiła się przeciwstawić tak klasowemu zespołowi jak Napoli – mówił obrońca Legii.

Wieteska również został zapytany o postawę Josue. – Ciężko powiedzieć, co by się wydarzyło, gdyby nie było tych dwóch karnych. Na pewno Josue bardzo przeżył ten dzisiejszy mecz. Moim zdaniem on jest naszym najlepszym zawodnikiem, który potrafi utrzymywać się przy piłce, chce ją rozgrywać. Dla niego to bolesny moment, przez który my pomożemy mu przejść. Jak go poznałem kilka miesięcy temu, od razu wiedziałem, że ma silną psychikę, mocną głowę, i na pewno będzie chciał udowodnić, że to, co stało się dziś, było przypadkiem – zakończył.

Komentarze