Araujo w szczerym wywiadzie. Wtedy zareagował
W tym sezonie Ronald Araujo rozegrał 20 meczów. Jednak przez blisko dwa miesiące – grudzień i styczeń – Urugwajczyk nie był w stanie w pełni skoncentrować się na boiskowej rywalizacji. Środkowy obrońca poprosił klub o przerwę od treningów i występów. Barcelona zaakceptowała plan swojego zawodnika, który wrócił do kadry meczowej 15 stycznia. Jednak premierowe minut w nowym roku zaliczył dopiero dwa tygodnie później.
Teraz Araujo w rozmowie z Mundo Deportivo wrócił do tego, z czym jeszcze nie tak dawno się mierzył:
– Od dawna nie czułem się dobrze, może od ponad półtora roku. Człowiek stara się być silny, może ze względu na swoje korzenie, pochodzenie, zaczyna iść do przodu, ale ja czułem, że coś jest nie tak. Nie tylko na poziomie sportowym, ale także rodzinnym i osobistym. Nie czułem się sobą i w tym momencie coś we mnie zaskoczyło i powiedziałem: coś się dzieje, muszę podnieść rękę i poprosić o pomoc. Należę do osób, które wszystko trzymają w sobie, ale trzeba też zrozumieć, że są specjaliści, którzy mogą pomóc, dać narzędzia, aby wiedzieć, jak radzić sobie w niektórych sytuacjach… Musiałem podnieść rękę i powiedzieć, że coś się ze mną dzieje, aby móc wrócić do zdrowia – przyznał dwukrotny mistrz Hiszpanii.
– Czułem, że coś jest nie tak, taka jest prawda, ale z przyzwyczajenia próbujesz grać dalej, a czasami potrzebujesz pomocy. Przez półtora roku zmagałem się z lękiem, który przerodził się w depresję, i grałem w takim stanie. To nie pomaga, bo na boisku nie czujesz się sobą. Wiesz, jaką masz wartość i co możesz wnieść na boisku, a kiedy nie czułem się dobrze, wiedziałem, że coś się dzieje. Tego dnia zdałem sobie sprawę, że to już koniec, że muszę porozmawiać z profesjonalistami i klubem, aby mogli mi pomóc – dodał Araujo, który wspomniał o fatalnym dla siebie meczu z Chelsea w Lidze Mistrzów.









