Bayern Monachium z Pucharem Europy
Bayern Monachium z Pucharem Europy fot. ASInfo

Rezerwowy bohaterem! Bayern zdobył Superpuchar Europy!

Do wyłonienia zwycięzcy Superpucharu Europy potrzebne było dodatkowe 30 minut gry. W nich lepszy okazał się Bayern Monachium, który po golu Martineza w 104. minucie, wygrał z Sevillą 2:1. Bawarczycy zdobyli to trofeum po raz drugi w historii.

Czytaj dalej…

Starcie z kategorii wagi ciężkiej – zdobywca Ligi Mistrzów kontra triumfator Ligi Europy. Faworytem do zwycięstwa byli Bawarczycy, którzy rywalizowali o Superpuchar Europy już pięciokrotnie, ale wygrali zaledwie raz – w 2013 roku przeciwko Chelsea. Sevilla miała za sobą dotychczas aż sześć prób, ale tylko jedną udaną. W 2006 roku pokonali Barcelonę 3:0.

Niespodziewane prowadzenie

W 13. minucie Sevilla, a konkretnie Lucas Ocampos, miał kapitalną okazję na zdobycie bramki, po tym, jak Anthony Taylor wskazał na wapno. Angielski arbiter dostrzegł faul Davida Alaby na Ivanie Rakiticiu, pokazał Austriakowi żółtą kartkę i podyktował rzut karny. Argentyńczyk wytrzymał presję i uderzył pewnie w lewy dolny róg bramki, czym dał swojej drużynie prowadzenie. Manuel Neuer nie wyczuł intencji strzelca i rzucił się w przeciwną stronę.

W 22. minucie Robert Lewandowski znalazł się na krawędzi pola karnego i zagrał do Thomasa Muellera, który uderzył na bramkę. Jego strzał zablokował jednak świetnie Jules Kounde. Cztery minuty później, Niemiec wystąpił w roli podającego do Benjamina Pavarda. Strzał Francuza była jednak niecelny i piłka przeszła obok lewego słupka.

Odpowiedź Bayernu

Swoją okazję miał także w 30. minucie Lewandowski. Polak był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, próbował przelobować piłkę nad Bono, ale zrobił to zbyt słabo i Marokańczyk złapał futbolówkę.

Bawarczycy napierali na rywali i w 34. minucie trafili na 1:1. Po ładnej zespołowej akcji futbolówka trafiła do będącego w polu karnym Lewandowskiego, który skupił na sobie uwagę obrońców i będąc tyłem do bramki, odegrał w kierunku Leona Goretzki. Niemiecki pomocnik uderzył precyzyjnie z pierwszej piłki w lewy róg bramki i umieścił piłkę w siatce. Kibice zgromadzenie na stadionie, w pierwszej połowie nie zobaczyli już żadnego trafienia i do przerwy było 1:1.

Konieczna była dogrywka

W drugich 45. minutach Bayern nie zmienił swojego stylu, który narzucił rywalom. Monachijczycy mieli przewagę w posiadaniu piłki i często kreowali sytuacje strzeleckie, choć to Sevilla mogła trafić na 2:1. Luuk de Jong przyjął piłkę w polu karnym i uderzył w lewy dolny róg bramki. Czujnie zachował się Neuer, który odbił futbolówkę na rzut rożny.

Prowadzenie Bayernowi mógł zapewnić Lewandowski, który umieścił piłkę w siatce, ale arbiter po analizie systemu VAR, anulował trafienie z powodu spalonego. Ofsajdu nie było natomiast na trzy minuty na przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy świetne podanie na wolne pole otrzymał Youssef En-Nesyri. Marokańczyk mógł i powinien rozstrzygnąć losy tego spotkania, ale jego uderzenie w lewy dolny róg bramki rewelacyjnie obronił Neuer. Interwencja ta sprawiła, że oba zespoły musiały rozegrać dodatkowe 30 minut, aby wyłoniony został zwycięzca.

Rezerwowy bohaterem

Sevilla w tym meczu miała bardzo mocny początek i koniec. W 92. minucie En-Nesyri otrzymał świetnie podanie, minął Alabę i spróbował pokonać Neuera. Niemiecki bramkarz obronił jednak nogą, futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i ostatecznie nie wpadła do siatki. Bayern miał w tej sytuacji mnóstwo szczęścia.

Bawarczycy nie zamierzali oczywiście czekać na rzuty karne i w 104. minucie objęli pierwsze w tym meczu prowadzenie. Po zagraniu z rzutu rożnego futbolówka trafiła pod nogi Alaby, który oddal strzał na bramkę. Bono obronił to uderzenie, ale przy dobitce Javiego Martineza był już bezradny. Wprowadzony z ławki rezerwowych Hiszpan znalazł się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie i uderzeniem głową pokonał wysuniętego bramkarza.

Po tej sytuacji Sevilla nie miała już nic do stracenia i musiała ruszyć do ataku. Andaluzyjczycy mimo walki i starań nie zdołali stworzyć sobie dogodnej sytuacji bramkowej i musieli uznać wyższość zespołu Hansiego Flicka.

Komentarze