Diego Maradona
Diego Maradona fot. Vladimir Astapkovich / Sputnik/ Hepta / Sport

Lekarz oskarżony o zabójstwo Diego Maradony

Lekarz zmarłego w zeszłą środę Diego Maradony, Leopoldo Luque, jest poddany śledztwu w sprawie śmierci legendy Napoli. Jego dom był przeszukiwany, ale sam lekarz uważa, że jego jedyną winą było to, że kochał swego pacjenta.

Czytaj dalej…

Luque operował mózg Maradony zaledwie kilka dni przed śmiercią Argentyńczyka i teraz jest oskarżony o zabójstwo. Jego dom był przeszukiwany w niedzielę przez dwie godziny. Około 30 policjantów wkroczyło do posiadłości lekarza, gdy ten jadł śniadanie ze swymi córkami.

– Zrobiłem wszystko, co mogłem, by uratować przyjaciela. Był dla mnie jak ojciec, ale postanowił pozwolić sobie odejść – mówił dziennikarzom zapłakany Luque.

– Tak wiele razy odsyłał mnie, jak zbuntowany ojciec. Następnego dnia dzwonił do mnie, by powiedzieć, że czuje się dobrze i żebym dał mu spokój. Działo się tak wielokrotnie, bo mieliśmy skomplikowaną relację. Jednego dnia nie chciałem opuścić jego pokoju, więc powiedział, że mnie uderzy. Sprowokowałem go, mówiąc, że by to zrobić, musi wstać. Gdy straciłem koncentrację on na mnie naskoczył, ale osiągnąłem swój cel, bo wstał wtedy z łóżka.

Istnieje też dokument psychologa Maradony, w którym nawołuje on do tego, by przed domem Argentyńczyka zawsze stał ambulans wypełnionymi specjalistami, takimi jak neurolog.
Luque twierdzi jednak, że nie mógł podjąć takiej decyzji.

– Wszystko zależało od Maradony. Wedle naszego prawa, jedynym sposobem, by podjąć decyzję za niego było potwierdzenie sędziego, że Diego jest psychicznie niezdolny do decydowania o sobie. Zrobiliśmy więcej niż mogliśmy, więcej niż chciał od nas Diego. Jestem odpowiedzialny za przedłużenie jego życia – broni się lekarz.

Komentarze