Lewandowski na świeczniku. Flick miał pretensje
Robert Lewandowski rozpoczął czwartkowy mecz z Atletico Madryt na ławce rezerwowych, ale na murawie pojawił się jeszcze w pierwszej połowie. Hansi Flick w ten sposób zareagował na fatalną grę drużyny, która trafiła kolejne bramki i nie była w stanie odpowiedzieć. Liczył, że wprowadzenie Polaka odmieni losy rywalizacji, ale tak się nie stało. Blaugrana przegrała aż 0-4 i znacząco oddaliła się od finału Pucharu Króla.
Nie był to udany mecz również dla samego Lewandowskiego. Trudno go z czegokolwiek zapamiętać – rzadko miał piłkę przy nodze i nie oddał ani jednego groźnego strzału. Ponadto, był zamieszany w akcję, która mogła zakończyć się trafieniem dla Barcelony. Arbiter dopatrzył się jednak spalonego w tej sytuacji i nie uznał bramki Pau Cubarsiego.
Lewandowski został negatywnie oceniony przez hiszpańskie media. Miało mu się oberwać również w szatni. „El Nacional” ujawnia, że po meczu Flick był wściekły na swoich podopiecznych i mocno ich skrytykował. Jego zdaniem Polak nie spełnił oczekiwań i źle realizował swoje zadania. Być może straci przez to miejsce w składzie na dłużej. Oprócz Lewandowskiego, szkoleniowiec za głównych winowajców uznał Alejandro Balde oraz Fermina Lopeza. Ogólnie nie był zadowolony z postawy którejkolwiek z gwiazd. Zawiedli go też ci, którzy na przestrzeni całego sezonu grali najlepiej – Lamine Yamal, Frenkie de Jong czy Joan Garcia.









