Kolejne kłody pod nogami Atletico Madryt

Luis Suarez
Luis Suarez PressFocus

To, co dzieje się w ostatnich miesiącach z drużyną Rojiblancos zakrawa o klątwę. Ostatnie dni również nie napawają fanów Atletico optymizmem. Ich ulubieńcy w fatalnym stylu ulegli Sevilli, a kontuzji doznał Luis Suarez.

Oblak w szczytowej formie to za mało

Jest 86. minuta przedostatniego starcia Atletico w lidze. Po bezbarwnym występie lider prowadzi po golu, a jakże, Luisa Suareza. Jedna z najsłabszych ekip w stawce dostaje dar od losu – lub Stefana Savicia – a arbiter dyktuje rzut karny. Jan Oblak obronił jednak strzał Joselu, zapewniając Rojiblancos bezcenne trzy punkty. W niedzielnym starciu z Sevillą Słoweniec po raz kolejny założył pelerynę superbohatera. Lucas Ocampos przegrał z nim pojedynek. Tym razem nie wystarczyło to nawet do remisu.

Ospałe, rozbite Atletico, niepotrafiące wymienić kilku podań na wrogiej połowie spotkało się z wracającą do rytmu Sevillą. I tu jest właśnie fraza – klucz. Los Nervionenses są dalecy od najlepszej dyspozycji, już na początku starcia stracili szansę na objęcie prowadzenia, a mimo tego i tak zgarnęli trzy punkty.

Diego Simeone próbuje różnych sztuczek. We wspomnianym starciu z Sevillą już po upływie pół godziny zdjął Renana Lodiego, po meczu przyznając, że popełnił błąd. Po treningach prowadzi długie dyskusje ze swoją “prawą ręką”, Koke. Zdejmuje presję, starając się zrzucić ją na Barcelonę i Real Madryt. Ale utrata kilkunastopunktowej przewagi w przeciągu dwóch miesięcy to wstyd i nie kamyczek, ale głaz do ogródka, niegodny tak fantastycznego trenera.

Kolejna plaga – kontuzja najważniejszej postaci

Licząc od marca, Luis Suarez zapewnił swoimi bramkami remis z Realem Madryt (1:1), zwycięstwo nad Athletikiem (2:1) i wspomniany triumf nad Deportivo Alaves (1:0). Gdy gruchnęła informacja o tym, że Urugwajczyk nie dokończył treningu, serca kibiców zadrżały. Jak się okazało, niebezpodstawnie. Były snajper Barcelony wrócić ma dopiero za niespełna miesiąc. Ominą go trudne starcia z Betisem i Athletikiem, a także mecze przeciwko Eibarowi czy walczącej jak lew o utrzymanie Huesce. Czy istnieje życie bez Suareza? Ten sezon pokazuje, że tak. Urugwajczyk pauzował w wyniku kontuzji w starciach z Osasuną, Valencią i Barceloną, a Los Colchoneros wszystkie je wygrali.

To był jednak czas rozpędzonego Atletico, a w role snajpera potrafił się wcielić nawet Yannick Carrasco. Teraz sytuacja jest zgoła inna.

Madrycki AS zaznacza, że Simeone zamierza pod nieobecność swego głównego snajpera liczyć na Angela Correę i Joao Felixa. Argentyńczyk wykorzystał w tym sezonie zaledwie dwie z dziesięciu klarownych okazji do zdobycia gola. Portugalczyk po raz ostatni pokonał bramkarza pod koniec lutego. Było to jego siódme trafienie w sezonie. Tymczasem Suarez ma na koncie aż 19 bramek, co stanowi więcej niż 1/3 wszystkich goli Los Colchoneros. Strach myśleć, jak utrata największej gwiazdy wpłynie na i tak rozbity zespół z Madrytu. Jedyną nadzieją jest, według mnie, zaufanie Moussie Dembele. Gdy Francuz pojawiał się na boisku to stwarzał zagrożenie pod wrogą bramką. Simeone, póki co, traktuje jednak napastnika marginalnie. Licząc minuty dane mu od trenera, Dembele nie spędził na boiskach La Ligi nawet jednej połowy. Teraz już jednak chyba tylko taki “królik wyciągnięty z kapelusza” jest w stanie pomóc zespołowi ponownie nabrać rozpędu.

Całość tekstu znajduje się na Primeradivision.pl. Tam wybrano dodatkowo Partidazo, evento, jugador oraz golazo minionej kolejki. Sprawdź aktualną tabelę La Liga, by być na bieżąco!

Komentarze