Z piekła do nieba, Arsenal w kolejnej rundzie Ligi Europy

Pierre-Emerick Aubameyang
Pierre-Emerick Aubameyang Pressfocus

Ogromnych emocji w czwartkowy wieczór dostarczyły jedenastki Arsenalu i Benfiki Lizbona. Po zaciętym spotkaniu awans do 1/8 finału Ligi Europy wywalczyli Kanonierzy, którzy w rewanżowym meczu wygrali 3:2.

Arsenal z zaliczką

Pierwsze spotkanie pomiędzy tymi zespołami rozegrane zostało przed tygodniem na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Zakończyło się remisem 1:1, który w nieco lepszej sytuacji przed rewanżem stawiał drużynę Arsenalu. Dzisiejszy mecz również odbył się na neutralnym terenie, bowiem na stadionie im. Georgiosa Karaiskakisa w greckim Pireusie.

Pierwszego gola w rewanżu obejrzeliśmy w 21. minucie. Wówczas świetne prostopadłe podanie Bukayo Saki na gola zamienił Pierre-Emerick Aubameyang, który technicznym strzałem wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Kilkanaście minut później Benfica mogła odpowiedzieć, ale po dośrodkowaniu z prawego skrzydła nad bramką główkował Jan Vertonghen.

Cztery minuty przed przerw świetną okazję do podwyższenia prowadzenia Kanonierów miał Saka, ale mając przed sobą tylko bramkarza nie zdołał go pokonać. Tymczasem w 43. minucie Benfica doprowadziła do wyrównania. Fantastycznym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Diogo Goncalves.

Świetna reakcja Kanonierów

Kilka minut po przerwie po raz drugi na listę strzelców mógł wpisać się Aubameyang, który trafił nawet do siatki, ale gol nie został uznany, bowiem w momencie podania był na spalonym. W 61. minucie na prowadzeniu znalazła się Benfica. Fatalny błąd Daniego Ceballosa wykorzystał Rafa Silva, który przejął futbolówkę i trafił do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Arsenal nie zamierzał się poddawać i w 67. minucie wyrównał. Na uderzenie z lewej strony pola karnego zdecydował się Kieran Tierney i piłka wylądowała w siatce tuż przy dalszym słupku. Wynik 2:2 nadal do kolejnej rundy premiował jednak Portugalczyków.

W kolejnych minutach piłkarze Benfiki starali się odpierać ataki Kanonierów, ale w 87. minucie skapitulowali. Ponownie w roli głównej wystąpili Saka i Aubameyang. Pierwszy zaliczył asystę, a drugi zdobył bramkę na wagę awansu.

Komentarze