Harry Kane
Harry Kane fot. Anton Denisov / Sputnik/ Hepta / Sport Pictur

LE: Wielkie emocje w Bułgarii! Tottenham gra dalej

Starcie pomiędzy Łokomotiwem Płowdiw i Tottenhamem mogło zakończyć się niespodziewanym zwycięstwem gospodarzy. Tuż przed zakończeniem meczu podopieczni Jose Mourinho odwrócili losy meczu o 180 stopni. Dzięki grze w przewadze Koguty miały więcej miejsca do konstruowania akcji ofensywnych. Ekipa z Londynu melduję się w kolejnej fazie eliminacji Ligi Europy po wygranej w delegacji 2:1 (0:0).

Czytaj dalej…

W pierwszej odsłonie zdecydowanie lepszą grę prezentowali goście. Tottenham z dużą łatwością konstruował groźne akcje ofensywne. Jednak brak skuteczności uniemożliwiał zmianę rezultatu. Momentami gra Kogutów przypominała bicie głową w mur. Piłkarze z Płodiwu ograniczyli się do szukania swoich szans w stałych fragmentach gry i kontratakach.

Emocje zaczęły się dopiero w drugiej odsłonie. Podirytowana drużyna z Londynu zaczęła popełniać proste błędy. W 71. minucie gospodarze wyszli na zaskakujące prowadzenie za sprawą Mincheva. Napastnik Łokomotiwu wyskoczył najwyżej do dośrodkowania Ilieva, a po chwili z dość trudnej pozycji trącił piłkę głową i rozwiązał worek z bramkami.

Koguty ruszyły do ataku. Na kolejne gole nie trzeba było długo czekać. W 79. minucie Karageren po faulu obejrzał drugą żółtą kartkę, więc musiał opuścić boisko. Z decyzją arbitra głośno nie zgadzali się gospodarze. Chwilę później doszło do kuriozalnej sytuacji w polu karnym Łokomotiwu. Tym razem Almeida dotknął futbolówki ręką, by ta nie przekroczyła linii bramkowej. Sędzia od razu odesłał piłkarza do szatni i podyktował jedenastkę. Harry Kane bez problemu zamienił rzut karny na bramkę dającą remis. Anglik postawił na siłę. Futbolówka po jego uderzeniu wpadła tuż pod poprzeczkę i w 80. minucie wszystko zaczęło się od początku. Tottenham rzutem na taśmę strzelił kolejną bramkę na wagę zwycięstwa w 85. minucie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Tanguy Ndombele, który wprawił w euforię swoich kolegów z drużyny oraz cały sztab szkoleniowy. Po wielkich emocjach w końcówce Koguty grają dalej. Należy przyznać, że goście od pierwszych minut wyglądali zdecydowanie lepiej na tle ekipy z Bułgarii.

Komentarze