Chelsea zawiesza piłkarza! Gwiazdor jest łączony z Realem Madryt

Chelsea odsunęła Enzo Fernandeza od dwóch najbliższych meczów po jego wypowiedziach o Madrycie. Decyzję oficjalnie potwierdził trener Liam Rosenior.

Liam Rosenior
Obserwuj nas w
Every Second Media / Alamy Na zdjęciu: Liam Rosenior

Chelsea odsuwa Enzo Fernandeza po słowach o Madrycie

Chelsea oficjalnie odsunęła Enzo Fernandeza od dwóch najbliższych meczów. Pomocnik nie zagra w ćwierćfinale Pucharu Anglii z Port Vale ani w ligowym spotkaniu z Manchesterem City po tym, jak w trakcie przerwy reprezentacyjnej udzielił wypowiedzi, które wywołały duże poruszenie w klubie.

Argentyńczyk powiedział w podcaście, że chciałby mieszkać w Madrycie, co natychmiast uruchomiło spekulacje dotyczące Realu. Wcześniej, po odpadnięciu Chelsea z Ligi Mistrzów, sam przyznał też, że nie wie, czy zostanie na Stamford Bridge w kolejnym sezonie.

Decyzję klubu potwierdził trener Liam Rosenior.

– Rozmawiałem z Enzo około godzinę temu. Jako klub, przy moim udziale w tej decyzji, nie będzie dostępny na jutrzejszy mecz ani na spotkanie z Manchesterem City w następną niedzielę – powiedział szkoleniowiec.

Rosenior dał też jasno do zrozumienia, że problemem nie była sama forma sportowa zawodnika, lecz moment i wydźwięk jego wypowiedzi.

– To rozczarowujące, że Enzo wypowiedział się w ten sposób. Nie mam o nim nic złego do powiedzenia, ale została przekroczona pewna granica, jeśli chodzi o naszą kulturę i to, co chcemy budować – podkreślił.

Rosenior nie zamyka drzwi

Wypowiedź Fernandeza od razu została powiązana z Realem Madryt, bo od dłuższego czasu Argentyńczyk bywa łączony z przeprowadzką do Hiszpanii. Tym razem temat wrócił jednak nie jako zwykła plotka transferowa, ale w atmosferze napięcia wewnątrz Chelsea.

Rosenior zaznaczył przy tym, że klub nie zamyka definitywnie sprawy i nie skreśla piłkarza, ale chciał wyraźnie pokazać granice.

– Enzo, przede wszystkim jako charakter, człowiek i piłkarz, ma mój pełny szacunek. Jest sfrustrowany, bo chce, żebyśmy odnosili sukcesy – powiedział trener.

Chwilę później doprecyzował, że decyzja zapadła wspólnie na różnych poziomach klubu.

– Jeśli chodzi o tę decyzję, nie chodzi tylko o mnie. Dyrektorzy sportowi, właściciele, piłkarze, wszyscy byli zgodni. Drzwi nie są zamknięte przed Enzo. To sankcja. Trzeba chronić kulturę klubu i pod tym względem pewna granica została przekroczona – dodał.