REKLAMA
REKLAMA

Wyszli z ciemnego lasu. Milanie, idź tą drogą!

dodał: redakcja  |  źródło: SerieA.pl  |  23.10.2020 11:00
Wyszli z ciemnego lasu. Milanie, idź tą drogą!

Stefano Pioli  |  PressFocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
AC Milan przeżywa najlepszy czas od wielu lat. Wspaniały początek sezonu oceniają na łamach SerieA.pl komentatorzy Eleven Sports Piotr Dumanowski i Dominik Guziak.

21 spotkań we wszystkich rozgrywkach bez porażki. 24 ligowe mecze z rzędu ze strzelonym golem. Najlepszy ligowy start od czasów, gdy Milan prowadził Fabio Capello, a w czerwono-czarnej koszulce jednocześnie biegali Paolo Maldini, George Weah, Zvonimir Boban, Franco Baresi czy Roberto Baggio. I to wszystko dzieje się prawie dokładnie rok po tym, jak zespół znajdował się niemal na dnie. Dosłownie, bo po porażce 1:3 z Fiorentiną Rossoneri zajmowali 16. miejsce w tabeli, a kibice na Curva Sud ostentacyjnie wyszli ze stadionu w trakcie meczu. Tak wyglądał obraz nędzy i rozpaczy zafundowany przez Marco Giampaolo. Obraz drużyny, w której nie funkcjonowało nic. Kompletne przeciwieństwo tego, co oglądamy w jej wykonaniu od kilku miesięcy.

O tym, jak dużą pomyłką okazało się zatrudnienie Giampaolo nie ma sensu się rozpisywać. Było, minęło. Wystarczy obejrzeć 10 minut meczu Torino, by przekonać się, że były szkoleniowiec Milanu lubi powtarzać stare błędy. Nie będziemy też cofać się jeszcze bardziej i wypominać, że błędem było zwalnianie Gattuso. Pewnie było, bo Rino wykonuje świetną pracę w Napoli i potwierdza, że łatka motywatora i krzykacza jest dla niego krzywdząca.
Wyglądało to trochę tak, jakby Milan stojąc na rozwidleniu drogi zawsze wybierał ścieżkę, która po pewnym czasie prowadziła do ciemnego lasu. Co więcej – zamiast z niej zawrócić i iść we właściwą stronę, Rossoneri szukali kolejnych leśnych duktów i po chwili sami nie wiedzieli, gdzie są. Teraz decyzja o wyborze kierunku marszu została podjęta w bardziej rozważny sposób. Nie w prawo, nie w lewo, ale prosto. Tam, gdzie podążali wcześniej ze Stefano Piolim, którego na początku uważano tylko jako opcję ratunkową.

Wyobraźcie sobie alternatywny scenariusz – wczytujemy save'a i sprawdzamy, co się dzieje, gdy Milan decyduje się na inne rozwiązanie. 22 lipca nie dochodzi do przedłużenia kontraktu ze Stefano Piolim, a mediolańczycy ogłaszają, że od nowego sezonu nowym trenerem i jednocześnie dyrektorem sportowym zostaje Ralf Rangnick. Niemiec zostaje w Mediolanie monarchą absolutnym. Ogłoszenie następuje dzień po wygranej 2:1 z Sassuolo, czyli po dziewiątym z rzędu meczu bez porażki. Wygranej, która zapewniła powrót do europejskich pucharów i oznaczała, że Pioli wykonał swoją misję, po czym został poklepany po plecach i mógł zacząć szukać nowej pracy.

Dwa tygodnie wcześniej Zlatan Ibrahimović mówi, że nie wie, kim jest Rangnick, a poza tym nie ma ochoty grać w Lidze Europy. Gdy dodamy do tego wypowiedź samego Rangnicka, który w sierpniu na łamach La Gazzetty dello Sport stwierdził, że budowanie zespołu wokół 38-letnich piłkarzy nie jest w jego stylu, wiemy jedno – Zlatan dołącza do Piolego i też pakuje walizki. Niemiecki szkoleniowiec w tym samym wywiadzie dodał, że nie ma dla niego sensu poleganie także na takich piłkarzach, jak Simon Kjaer. Duńczyk został wykupiony z Sevilli 15 lipca, ale domyślamy się, że Rangnick byłby już wtedy dogadany z Milanem i do wykupu obrońcy by nie doszło.

Szybki przegląd sytuacji – w Milanie nie ma zawodnika, który jest filarem szatni, a w Serie A zdobył w tym sezonie cztery gole w dwóch meczach (byłoby więcej, gdyby nie zakażenie koronawirusem). Nie ma też podpory środka obrony, jednego z bohaterów wygranych Derbów Mediolanu i zawodnika, który pod nieobecność Alessio Romagnolego pomógł Milanowi pięć razy zachować czyste konto. To już brzmi jak mała rewolucja.

Sezon właśnie się kończy, a w klubie zaczyna się trzęsienie ziemi. Dyrektorotrener Rangnick ma nieco ponad miesiąc na wprowadzenie swoich reguł gry. Zespół, który już znalazł się na fali wznoszącej, nagle wpada pod falę tsunami. Coś, co Rangnickowi zajęło w Hoffenheim i Lipsku kilka ładnych lat, w Mediolanie ma się wydarzyć w czasie kilka razy krótszym. Rok wcześniej z Romą pożegnał się Monchi, który w Sewilli dokonywał dyrektorskich cudów, ale w Rzymie w dwa lata narobił sobie tylko wrogów. Po odejściu z Romy pytany o przyczyny niepowodzeń odpowiadał, że wykonywał swoją pracę dokładnie tak, jak w Hiszpanii. Jednak we Włoszech na ręce patrzą ci fanatyczni kibice, którzy podczas każdego mercato oczekują wzmocnień, agenci piłkarzy chcą ugrać jak najwięcej, a transferów nie da się przeprowadzać w ciszy. Rzym i Mediolan to nie Sinsheim czy Lipsk, tu możesz poczuć się jak w akwarium – każdy ciągle obserwuje to, co robisz.

Rangnick – wzorem Monchiego – zaczyna robić to, co robił zawsze. W szatni wprowadza sprawdzone, surowe zasady. Pierwszy - zakaz korzystania z telefonów komórkowych. Pioli zakazał ich używania podczas lunchu i kolacji. W pozostałych sytuacjach wręcz zalecał ich używanie, bo jak stwierdził w rozmowie z Corriere della Sera: "piłkarze relaksują się przy nich słuchając muzyki, sztab trenerski wysyła im za pośrednictwem aplikacji materiały szkoleniowe, a poza tym – w każdym włoskim zespole można korzystać ze smartfonów!". U Rangnicka każdy odgłos telefonu oznacza, że do akcji wchodzi "koło fortuny". Słyszeliście o tym? Winowajca podchodzi do koła, wprawia je w ruch i losuje karę. Do wyboru są takie pokuty, jak pompowanie piłek, praca w klubowej kantynie, pomaganie w kuchni czy koszenie trawy.

Już po pierwszych treningach klubowa telewizja pokazuje urywki z tego, jak Theo Hernandez i Rafael Leao ścigają się kosiarkami na boiskach w Milanello, a Gianluigi Donnarumma oprowadza wycieczki po muzeum w Casa Milan. Dobrze, że w klubie nie ma już M'Baye Nianga, bo znając fantazję Senegalczyka piękne żywopłoty wokół ośrodka przestałyby istnieć, a smażenie frytek mogłoby skończyć się pożarem. Na dokładkę Rangnick przechadzając się przed treningiem dostrzega kilku piłkarzy primavery palących papierosy przy wejściu do klubowego budynku. Benvenuto a Milano, Ralf.

Rangnick z poziomu dyrektorskiego biurka miałby władzę nad wszystkim i wszystkimi – od trenerów zespołów młodzieżowych, przez skautów, aż po lekarzy w Milan Lab (gdzie – swoją drogą – przez lata wyspecjalizowano się w przedłużaniu karier piłkarzy, czyli w czymś, czego Niemiec nie lubi). Były szkoleniowiec Lipska zaczyna być traktowany jak ktoś, kto zaczyna uczyć Włochów podstaw calcio. W szatni atmosfera zaczyna robić się gęsta. A co się dzieje, gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli pokazały już choćby wydarzenia z Neapolu w zeszłym sezonie. Czy w takiej sytuacji możliwe byłoby kontynuowanie dobrej passy Milanu z końcówki poprzednich rozgrywek?

To oczywiście czarny scenariusz, który wcale nie musiałby się ziścić. Być może zaufanie Rangnickowi długofalowo oznaczałoby stworzenie czegoś, co we Włoszech z powodzeniem wprowadza choćby Atalanta – "produkowanie" piłkarzy idealnie pasujących do taktyki (lub ściąganie takich, których nikt wcześniej nie dostrzegł) i budowanie na nich zespołu lub sprzedawanie ich za duże pieniądze. Ale z drugiej strony – czy takimi zawodnikami nie są Alexis Saelemaekers, Rafael Leao, Ismael Bennacer, Alessio Romagnoli, Sandro Tonali, Brahim Diaz, Theo Hernandez, Jens Petter Hauge? Czy w obecnym Milanie Piolego nie widać już mocnych zrębów zespołu, który w ciągu kilku sezonów będzie skutecznie walczył choćby o scudetto?

Imponująca forma piłkarska oczywiście może gdzieś ulecieć w trakcie sezonu, w pewnym momencie może przyjść kryzys, kontuzje, zakażenia wirusem, zmęczenie. To w obecnych warunkach naturalne. Pewne jest jedno – w ostatniej dekadzie w Mediolanie zbyt często gubiono trop i podejmowano zbyt dużo pochopnych decyzji. Rok bez nerwowych ruchów przyniósł świetne wyniki. Trudne momenty jeszcze przyjdą, a wtedy sprawdzimy, czy spokój to w Milanie na razie tylko taktyka pomagająca wygrywać bitwy, czy już strategia, która pozwoli niebawem wygrywać wojny.

PIOTR DUMANOWSKI
DOMINIK GUZIAK
ELEVEN SPORTS


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 7 komentarzy

NewMaldini | 23.10.2020 11:41

Poniosła was wyobraźnia w tym tekście, ale cieszę się, że mamy w tym kraju ludzi, którym odbiło na punkcie Serie A. Robicie dobrą robotę ;)

Ps: teksty tekstami, ale czekamy na więcej podcastów!

RomeluKaku | 23.10.2020 12:08

*Z OST.CHWILI
Jak podaje znany i ceniony w środowisku sportowym włoski dziennikarz Enrico Palazzo na antenie SKY SPORTS ITALIA,Stefano Pioli podczas przerwy koronawirusowej nawiązał poufną współpracę ze słynnym na cały świat,wybitnym polskim expertem Andrzejem Strejlałem.
Włoski trener zdradził przy tym,że osoba Zlatana Ibrahimovica nie miała w żadnym stopniu wpływu na poprawę wyników i stylu gry mediolańskiej drużyny.Jak sam zaznaczył,wszystko jest zasługą wiedzy i (jak sam określił) diagonalnego rozumowania futbolu,jakie Polak przekazał włoskiemu szkoleniowcowi.
Na wieść o tych doniesieniach,działacze Internazionale Milano momentalnie skontaktowali się z obleganym nadwiślańskim guru wtajemniczenia,celem podłączenia się do wszechwiedzy.
Ponoć Antonio Conte jest nawet gotów podać się do dymisji,tylko po to,by ustąpić miejsca polskiemu arcymistrzowi.

Baresi | 23.10.2020 13:55

Strejlau już zdementował te wiadomości. Stwierdził, że po Conte zespołu nie przejmie, bo takiego bajzlu nawet on nie ogarnie. Poza tym, on chce objąć zespół gotowy do walki o trofea, a nie taki co ledwo remisuje u siebie z Borussią, i to nie tą z Dortmundu...

BOYSSAN | 23.10.2020 14:36

Baresi łykłeś jak młody pelikan.

berlak92 | 23.10.2020 16:13

BOYSSAN Ty jak stary pelikan łykasz trolling trolla xD

BOYSSAN | 23.10.2020 16:22

No to idąc Twoim tokiem rozumowania @Berlak92 można napisać Vice versa

berlak92 | 23.10.2020 16:25

BOYSSAN A skąd wiesz czy ja nie trolluję Ciebie? XD



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy