REKLAMA
REKLAMA

Lokomotywa bez pary. Zły znak przed pucharami?

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: LigaPolska.pl  |  17.10.2020 22:00
Lokomotywa bez pary. Zły znak przed pucharami?

Dani Ramirez  |  fot. Przemysław Szyszka / LechPoznan.pl

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Jagiellonia Białystok po raz trzeci w tym sezonie zapisał na swoje konto komplet punktów, Lech Poznań po raz drugi doznał porażki. W jednym z najciekawiej zapowiadających się meczów 7. kolejki PKO Ekstraklasy, Kolejorz przegrał w stolicy Podlasia 1:2 (0:1).

Lech Poznań do sobotniego spotkania w Białymstoku przystępował z zamiarem potwierdzenia bardzo dobrej formy prezentowanej w ostatnich tygodniach przed reprezentacyjną przerwą. Dla Kolejorza był to również ostatni sprawdzian przed rozpoczęciem rywalizacji w fazie grupowej Ligi Europy i czwartkowym meczem z Benfiką Lizbona. Z kolei Jagiellonia liczyła na przełamanie i odniesienie pierwszego zwycięstwa w tym sezonie na własnym stadionie.

Mecz 7. kolejki PKO Ekstraklasy rozpoczął się od mocnego uderzenia drużyny Bogdana Zająca, która już w drugiej minucie wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła na głowę ustawionego przed bramką Tarasa Romanczuka, który uderzeniem z kilku metrów nie dał żadnych szans bramkarzowi Kolejorza. Pomocnik Jagiellonii uczcił w ten sposób swój dwusetny występ w Ekstraklasie w barwach zespołu z Białegostoku.

W 9. minucie piłkę z bramki swojego zespołu musiał wyciągać Pavel Steinbors, którego pewnym strzałem pokonał Jakub Kamiński. Gol nie został jednak uznany, bowiem utalentowany zawodnik Kolejorza był na spalonym po zagraniu Daniego Ramireza. W odpowiedzi groźnie zaatakowała Jagiellonia, ale z prawej strony pola karnego nieznacznie obok słupka uderzył Maciej Makuszewski.

W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji. Groźniej zrobiło się dopiero w końcówce pierwszej połowy, kiedy piłka po strzale Romanczuka sprzed pola karnego przeszła tuż obok słupka bramki gości.

Pięć minut po przerwie bramkarza Jagiellonii do interwencji celnym strzałem z rzutu rożnego zmusił Ramirez. Była to jednak jedna z nielicznych groźniejszych sytuacji pod bramką gospodarzy. Tymczasem w 68. minucie białostoczanie podwyższyli na 2:0. Po świetnym prostopadłym podaniu Jesusa Imaza sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Makuszewski.

Kolejorz nadzieję na zdobycie w tym meczu przynajmniej jednego punktu odzyskał w 82. minucie. Wówczas kontaktowego gola dla Lecha zdobył Jakub Moder, który wykorzystał rzut karny podyktowany za przewinienie Bodvarssona. Nadzieje okazały się płonne, bowiem to było wszystko, na co było stać drużynę Dariusza Żurawia w sobotnim meczu.




OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy