Milan jako srogi nauczyciel Arsenalu - analiza taktyczna dodał: Andrzej Kotarski | źródło: własne | 16.02.2012 13:35

Milan jako srogi nauczyciel Arsenalu - analiza taktyczna

Liga Mistrzów  |  fot. El Ronzo

Milan z przytupem przełamał klątwę angielskich klubów. Dominacja Rossonerich nad Arsenalem nie podlegała dyskusji od pierwszego gwizdka. Milan zneutralizował wszystkie potencjalne źródła bramek u Kanonierów.

Mistrz Włoch w ostatnich trzech edycjach Ligi Mistrzów żegnał się z turniejem już w 1/8 finału. Za każdym razem na drodze mediolańczyków stawała drużyna z Anglii (Arsenal, Manchester United, Tottenham). Co więcej, wyspiarze za każdym razem zdobywali twierdzę San Siro. Trener Massimiliano Allegri zapowiadał przed środowym meczem, że bramkowe straty u siebie mogą być bardzo bolesne przed rewanżem. Allegriemu udało się zachować czyste konto. Milan przytemperował ofensywne zapędy Arsenalu.

- Postaramy się zaprezentować naszą grę. Pojedziemy i będziemy atakować, tak jak to z pewnością będą robić rywale – zapewniał szkoleniowiec Kanonierów Arsene Wenger. Pomysły na zagrażanie bramce gospodarzy były nietrafione, co stanęło u podstaw bolesnej porażki w stolicy Lombardii.

Formacje początkowe



Spotkanie wielkich europejskich firm było zderzeniem dwóch odmiennych myśli taktycznych. Allegri zdecydował się na ustawienie 4-3-1-2, Wenger zaś na 4-3-3.

Siłą Milanu miał być silnie obstawiony środek pola z Kevinem Prince-Boatengiem łączącym atak z pomocą (trequartista). Zadanie ubezpieczenia linii obrony dostał Mark van Bommel.

Słabością taktyki Milanu jest zwykle zbyt wąskie ustawienie pomocników, a co za tym idzie, duże przestrzenie dla skrzydłowych przeciwnika. Wenger chciał skorzystać z tej szansy. Na bokach obrony umieścił Bacary’ego Sagnę i wracającego po długiej kontuzji Kierana Gibbsa. Obaj mieli wspierać z przodu Theo Walcotta oraz Tomasa Rosicky’ego. Zastanawiającym ruchem było pozostawienie na ławce szybkiego i odważnego Alexa Oxlade-Chamberlaina.

Nierozwinięte skrzydła Arsenalu

Główna broń Kanonierów nie funkcjonowała jednak prawidłowo. Rosicky od początku spotkania wolał zbiegać raczej w centralne sektory boiska.  Czech rzadko pojedynkował się z Ignazio Abate. Rosicky często był zmuszany do pracy w defensywie i pomagania Gibbsowi, choć powinno to wyglądać dokładnie odwrotnie.

Z drugiej strony kompletnie bezużyteczny okazał się Walcott. Angielskiego skrzydłowego blisko na swoim radarze trzymał Luca Antonini. 29-letni Włoch przykrył czapką pomocnika Arsenalu. Występ Walcotta okazał się tak bezowocny, że Wenger wycofał go z gry już na początku drugiej połowy.

Bocznych sektorów nie zbawili także obrońcy Sagna i Gibbs. W ich strefy regularnie zbiegali pomocnicy Milanu. Ruchem do linii bocznej przymuszali defensorów Arsenalu do pozostania głęboko na swoich pozycjach.

Jedyną zasługą Walcotta i Rosicky’ego w całym spotkaniu było powstrzymanie ofensywnych zapędów Abate i Antoniniego. Trener Allegri jak ognia bał się szybkich kontr rywali, dlatego nakazał swoim zwykle aktywnym obrońcom maksymalną koncentrację na działaniach z tyłu.

Przestrzeń za plecami obrony

Ograniczenie wpływu skrzydłowych Arsenalu otworzyło Milanowi prostą drogę do przejęcia kontroli nad losami spotkania. Rossoneri mieli co prawda niższe wskaźniki posiadania piłki oraz dokładności podań, ale ich rozegrania miały w sobie o wiele więcej polotu, dynamiki niż ataki rywali.

Milan wygrał dzięki sprawnej współpracy pomocników z napastnikami. Każdy z czterech goli dla włoskiej drużyny łączył w sobie dwa aspekty: 1) Błyskawiczne przejście z obrony do ataku/kontrowanie, 2) wykorzystywanie wysoko ustawionej defensywy Arsenalu.



Kanonierzy mają w tym sezonie wyraźne problemy z bronieniem dostępu do bramki. Arsenal cierpi szczególnie mocno, gdy musi głęboko się cofać.

Milan wykorzystał tę słabość do maksimum. Gracze Allegriego chętnie próbowali górnych przerzutów z drugiej linii w kierunku wbiegających Robinho, Zlatana Ibrahimovicia lub Boatenga. Mediolańczycy sześciokrotnie wpadali w pułapkę ofsajdową, ale balansowanie na krawędzi spalonego przyniosło gole numer 1, 2 i 4. Ibrahomović dodatkowo udanie utrzymywał piłkę na połowie Arsenalu, wcielał się w rolę klasycznego rozgrywającego. Efektem tego dwie asysty przy trafieniach Robinho.

Włoskiej drużynie rewelacyjnie wychodziło też przerzucanie ciężaru gry z jednego skrzydła na drugie. Akcje przenoszone były jednym długim podaniem tuż przed nosami obrońców rywala. Dzięki temu Milan zyskiwał bezcenną przestrzeń na rozgrywanie ataków.

Największym atutem taktyki Rossonerich miało być solidne obsadzenie środkowej strefy boiska. Zagęszczenie środka uniemożliwiło Arsenalowi skuteczną grę prostopadłymi podaniami. Przez większą część meczu zupełnie niewidoczny pozostawał as londyńczyków Robin van Persie.

Trójka pomocników Kanonierów biegała za daleko od siebie, co uniemożliwiało zawiązywanie serii dokładnych podań. Drużynie, która w Premier League zagrywa skutecznie 85% piłek w pierwszej połowie udało się podawać z ledwie 79% celnością.

Zmiany



Po przerwie Wenger od razu zdecydował się przemeblować ustawienie. Za Walcotta wszedł Thierry Henry, który ustawił się jako wysunięty napastnik w formacji 4-4-1-1. Przygaszony van Persie cofnął się na pozycję trequartisty, gdzie miał zdecydowanie więcej miejsca do manewrów. Wenger wycofał też Gibbsa za Oxlade-Chamberlaina. Nastolatek nie błyszczał, ale raz skutecznie zacentrował na głowę van Persiego.

Arsenal miał jedną znakomitą okazję na powrót z zaświatów, gdy szybki atak wolejem kończył holenderski napastnik. Uderzenie van Persiego świetnie bronił Christian Abbiati.

Gospodarze od początku drugiej połowy nastawili się na kontry. Z czterech obiecujących wypadów, dwa zakończyły się trafieniami do siatki Wojciecha Szczęsnego.

Milan nastawił się na obronę korzystnego wyniku i zachowaniu czystego konta. Wyraźnie pomógł w tym bezbłędny Thiago Silva, który dominował w powietrzu i łatał każdą dziurę w defensywie.

Podsumowanie

- Nasze ustawianie się na boisku było wyśmienite i nie pozwoliło rywalom na stworzenie sobie dobrych okazji – powiedział po meczu Allegri i miał stuprocentową rację. Zawężony środek boiska i skuteczna obrona bocznych obrońców wybiła Arsenalowi z ręki wszelkie argumenty.

Milan zaprezentował wyjątkowo bezwzględny futbol. Rossoneri korzystali z przestrzeni za plecami defensywy rywali. Bezlitośnie punktowali londyńczyków w szybkich atakach.

Klęska Arsenalu oznacza w praktyce, że rewanż na Emirates powinien być już tylko formalnością. Kolejny angielski klub pożegna się z Ligą Mistrzów we wczesnej fazie. Honoru Wysp Brytyjskich w elitarnym turnieju bronić będzie już tylko niestabilna Chelsea.
drukuj prześlij

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 22 komentarzy

takmabyc | 17.02.2012 22:54

katalonczyk1988

pewnie wykorzystany karny nie wiem gdzie widziales,jeden ze slabszych karnych Wojtek mial pilke na reku  jakby sie spial to by wyjal

a wygrana tak wysoka to zasluga przede wszystkim arsenalu bo nic nie zagral,ale w nastepnej rundzie milan trafia na barce albo real i koniec przygody z liga mistrzow w tym sezonie niestety

Liverpoolisblue | 16.02.2012 18:47

zal patrzec na arsenal ale wciaz sa w grze

qjaf | 16.02.2012 18:18

Milan po wlosku, Arsenal bez stylu i bez sensu.

Marer | 16.02.2012 17:56

Milan zagrał jak zwykle, Allegri nie musiał na ten mecz nic szczególnego wymyślać. Arsenal po prostu nie postawił zbyt dużego oporu i tyle.

Katalonczyk1988 | 16.02.2012 17:54

PO tym meczu spodziwałem się bardziej zaciętej gry w końcu dwie wielkie drużyny i dwa inne style gry

Katalonczyk1988 | 16.02.2012 17:52

Mi się wydaje że w pierwszej połowie Arsenalu w pierwszej połowie na boisku nie było a, w drugiej grali tak jakby 5 min temu z łózka wstali :)
W wygranej Miloanu spora zasługa Zlatana raz grał na lewej stronie za chwilę na prawej, strzelał, podawał, przejmował i na końcu pewnie wykonał karnego ale w sumie cały Milan zagrał super a strzał Boatenga sam miód

adipetre | 16.02.2012 16:15

Arsenal wcale nie gral 433.


Nigdy tak nie gra.

Ustawienie ustala sie od momentu straty pilki, czyli grze defensywnej. Arsenal od wielu juz lat gra takie powiedzmy 4411, gdzie Rosicky i Walcott nie graja na wysokosci Robina, ani nawet Ramseya.


Moim zdaniem przyczyn kleski Arsenalu bylo wiele, nie chce mi sie rozpisywac, ale tak;
Pressing jak zwykle niezorganizowany, za Wengera to sie chyba nigdy nie zmieni, unikajacy gry Ramsey, unikajacy ryzyka Arteta, wskutek czego jedynym graczem kreatywnym byl Rosicky, Walcott gra jak zwykle swoj mecz, Rosa schodzac do srodka zostawial caly wolny korytarz Gibbsowi, niestety Kieran nic sobie z tego nie robil, wiec de facto Arsenal atakowal 2-3 pilkarzami, stad tak malo okazji. O grze obronnej nie ma co pisac, krycie na radar w wykonaniu Gibbsa, nonszalancja Varmaelena, brak porozumienia, spojnosci. Milan zagral dobrze, zatuszowal swoje mankamenty, mimo braku plamakera potrafil stwarzac okazje w sposob dla rywala zaskakujacy, do tego szczescie, wiele drugich pilek spadalo pod nogi pilkarzy Milanu, inteligentny van Bommel, jak zwykle dobrze grajacy bez pilki Boateng, ktorego powrot byl chyba kluczowy.


No a Ramsey to gral tak jakby przed meczem kwejka sobie przegladal.

waszka | 16.02.2012 15:51

No to sądząc po analizie taktycznej Allegri zjadł Wengera :-) Widać nie za darmo obdarzono go mianem świetnego taktyka :-)
Forza Rossoneri!!!

___Milan___ | 16.02.2012 15:44

milan siempre

Chamberlain akurat jako jeden z naprawdę nielicznych graczy Arsenalu próbował coś działać w ofensywie,troszkę chciał pokiwać,ale nie miał komu odgrywać piłek bo świetną robotę wczoraj wykonywali defensorzy Milanu,więc akurat jego nie krytykowałbym.

___Milan___ | 16.02.2012 15:22

milan siempre

Chamberlain akurat jako jeden z naprawdę nielicznych graczy Arsenalu próbował coś działać w ofensywie,troszkę chciał pokiwać,ale nie miał komu odgrywać piłek bo świetną robotę wczoraj wykonywali defensorzy Milanu,więc akurat jego nie krytykowałbym.

__Nerazzurro__ | 16.02.2012 15:22

To największa porażka Arsenalu w LM na wyjeździe,
zaś największa porażka w LM u siebie była z Interem :)

sz4rlej | 16.02.2012 15:10

A gdzie uwaga o tym, że Ibrahimovic często schodził na boki i robił praktycznie za skrzydłowego?

Konrad Robert | 16.02.2012 14:55

Fajna analiza.Lubie czytac te opracowania.Ciekawe i dosyc mozna powiedziec pouczajace.Co do meczu ..nie bede sie powtarzal Tragedia , tragedia Monsieur Wenger.

arlathil | 16.02.2012 14:48

Powiem tak, analiza ciekawa, tylko jakoś tak mało związana z rzeczywistością. Tylko Arsenal Allegri umiał rozpracować a innych to już się nie chce ? Dziwne.
Co by nie mówić. Chylę czoła przed tak grającym Milanem. To chyba ich pierwszy mecz w takim stylu w tym sezonie. Do tej pory mecze Milanu które oglądałem były senne, nudne, grane na stojąco. Milan wygrywał 2:0 czy 3:0 a przebieg spotkania wcale na takie wyniki nie wskazywał. Za to z Arsenalem grali jak prawdziwi mistrzowie.
W lidze będzie ciekawie. Najbliższy mecz na SS pewnie niewiele wyjaśni :)

Tomek1981 | 16.02.2012 14:48

Ogromny szacunek dla Allegriego za rozegranie tego meczu. Facet doskonale wie co robi i dobiera sobie wszystkie części tej układanki tak żeby pasowały. Pamiętając jak grał Robinho w meczu z Udine miałem nadzieję zobaczyć wczoraj El Sharaawego i nawet byłenm początkowo rozczarowany tym że to właśnie Brazylijczyk gra od 1 minuty.
A tu taki suprise w jego wykonaniu :).
Po wczoraj mam jeszcze większe zaufanie do Maxa i jego umiejętności taktycznych.
Brawo :)

1 |2
Goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
Piłkarskie legendy spotkały się po latach

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

W sobotę o 12 w Monachium na Stadionie Olimpijskim odbył się mecz gwiazd Ultimate Champions Match. ...

czytaj

Nowa książka o Barcelonie z rabatem

Nowa książka o Barcelonie z rabatem

Mamy przyjemność poinformować o wydaniu książki: „Barca. Za kulisami najlepszej drużyny ...

czytaj