Cesarz Anfield i wyrzutek Etihad dodał: Andrzej Kotarski | źródło: własne | 26.01.2012 15:39

Cesarz Anfield i wyrzutek Etihad

Craig Bellamy  |  fot. Biser Todorov

Choć Steven Gerrard dwa razy pewnie wykorzystywał rzuty karne, to nie on wprowadził Liverpool do finału Pucharu Ligi. Craig Bellamy [fot], oddany za darmo przez Manchester City, pogrążył swoich byłych pracodawców. Los go sowicie wynagrodził. O triumf w Carling Cup zagra przeciwko klubowi z miasta urodzenia – Cardiff City.

- To nie mógł być lepszy finał dla mnie. Futbol czasem potrafi być zabawny – Bellamy komentował przyszłe starcie z walijską drużyną. Napastnik Liverpoolu jeszcze w zeszłym sezonie biegał w trykocie Cardiff. W stolicy Walii zdobył 11 goli. 26 lutego stanie po drugiej stronie barykady i powalczy na chwałę ekipy z Anfield.

Półfinał Carling Cup był przypomnieniem magicznych wieczorów na obiekcie The Reds. Trybuna The Kop znów ryczała w rytm klubowych piosenek, po drugiej stronie hałasowali przyjezdni z Manchesteru. Śpiewali o „wschodzie błękitnego księżyca", zgodnie ze słowami hymnu The Citizens. Na boisku podopieczni Roberto Manciniego wschodzili dwukrotnie. Prowadząc 1:0 i 2:1 City mieli kolejny finał krajowych rozgrywek na wyciągnięcie ręki.

Plany pokrzyżował Bellamy. Niechciany na Etihad Stadium, wziął rewanż za wotum nieufności otrzymane w Manchesterze. Walijczyk imponował swoją szybkością, pressingiem na obrońcach rywali. Był źródłem koszmaru Stefana Savicia. Mancini zmienił swojego obrońcę już na początku drugiej połowy.

Moment Bellamy’ego przyszedł w 74. minucie. Znakomita klepka z Glenem Johnsonem oznaczała pojedynek oko w oko z bramkarzem City. Joe Hart, wcześniej broniący wybornie, musiał skapitulować. Gdy Bellamy schodził z boiska pod koniec spotkania, całe Anfield wstało. Oddało cesarzowi, co cesarskie.

- Craig Bellamy zrobił różnicę. Jego tempo jest zawsze zagrożeniem. Kiedy ma okazję na gola, wiemy, że może ją wykorzystać – chwalił partnera Steven Gerrard.

Bellamy-show odbywał się na oczach właściciela Liverpoolu, Johna W. Henry’ego. Amerykanin nie szczędził funtów w letnim okienku transferowym. Blisko 50 mln wydane na trio Stewart Downing, Jordan Henderson i Charlie Adam jeszcze się nie spłaciło. Właśnie oni mieli zapewnić nową jakość na Anfield. Okazało się, że sukces może zapewnić nawet darmowy transfer 32-latka, który miał tylko uzupełniać kadrę.

Menedżer Kenny Dalglish powoli wprowadzał Bellamy’ego do składu. Początkowo w roli żelaznego rezerwowego, z czasem wpisał nazwisko Walijczyka w wyjściowej jedenastce. Znaczenie Bellamy’ego wzrosło jeszcze bardziej, gdy karę zawieszenia otrzymał Luis Suarez. Kupowany za 35 mln funtów Andy Carroll nie był w stanie dźwignąć odpowiedzialności. Apogeum bezsilności młodego Anglika przypadło na sobotni mecz z Boltonem. Napastnik gubił piłki, niemal każde zagranie kończył stratą. The Reds przegrali 1:3. Na mecz z City, najważniejszy w sezonie, Bellamy posadził Carrolla na ławce. Dzięki temu gra Liverpoolu stała się znacznie płynniejsza.

Środowe spotkanie w Pucharze Ligi stanowiło kolejny dowód klasy 32-latka z Anfield. Wcześniej Bellamy na własnych barkach przeprowadził Liverpool przez ćwierćfinał Carling Cup z Chelsea (dwie asysty).  Tyle, że The Reds nie mogą wiecznie polegać na trafieniach człowieka, który kondycyjnie nie wytrzymuje spotkań granych co trzy dni.

Jednak problemy z atakiem są teraz w cieniu euforii. Liverpool pojedzie na Wembley pierwszy raz od 1996 roku. Bellamy zapewnił The Reds największy sukces od sześciu lat (2006, wygrana w FA Cup z West Hamem).

W sobotę 32-latek może wpisać się w kolejny fragment historii klubu z Anfield. Do miasta przyjedzie Manchester United na starcie w Pucharze Anglii. Dalglish byłby nierozsądny, gdyby swoją walijską strzelbę zostawił w okolicach ławki rezerwowych.
drukuj prześlij

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 10 komentarzy

maciek95 | 27.01.2012 13:21

Bellamy jest kluczowym zawodnikiem i bez niego nasza gra wyglada baardzo słabo.

zordon | 26.01.2012 20:25

Zawsze twierdzilem ze City niepotrzebnie oddawalo Bellamego, pamietam ze w kazdym waznym meczu strzelal bramki czy to z Chelsea czy z United, ale jednak jest kolesiem z trudnym charakterem wiec moze dlatego Mancini sie go pozbyl.

Przemo94 | 26.01.2012 19:34

Popieram poprzedników że za transfery musi odpowiadac ktoś inny ,lecz tak szybko Downinga i Hendersona bym nie skreślał to solidni pilkarze Henderson ma jeszcze czas żeby się rozwinąć i trzeba jak najszybciej sprzedac Carrola dopuki jest coś wart

LFCpiter2647 | 26.01.2012 18:00

adipetre - Nie, oni nigdy nie będą warci swojej ceny (no może poza Adamem). Ale jeżeli drużyna Dalglisha będzie już zbudowana to jestem przekonany,że będą grać zdecydowanie lepiej niż obecnie. A co najważniejsze - na równym poziomie. Narazie cały LFC przechodzi ze srajności w skrajność.

adipetre | 26.01.2012 17:46

LFCpiter2647


no dobra, rewolucja jest, ale co chcesz mi wmowic ze Downing, Adam czy Carroll jak sie zgraja to beda grac na miare kasy na nich wydanej?


Powtorze, Dalglish wyciska z tego zespolu wszystko co tylko mozna, Live nie gra futbolu skomplikowanego, bo nie ma takich pilkarzy, ale banalne srodki takze moga byc grozne, ta grupa pilkarzy lepiej grac nie potrafi. Jezeli prace Dalglisha oceniac jedynie pod katem szkoleniowym to naleza mu sie brawa, bo zespol jest bardzo dobrze zorganizowany, zwlaszcza po stracie pilki.

But, to Dalglish jest odpowiedzialny za ruchy transferowe. Reasumujac - Dalglish powinien zostac na swoim stanowisku, ale za transfery musi sie wziac czlowiek o lepszym, nowoczesniejszym spojrzeniu. Comolli z tego co ja widze, jest jedynie od negocjacji, przeciez to Francuz on ma inne spojrzenie na futbol niz Brytole.

I niech wreszcie do skladu wskoczy Suso, bo to pilkarz lepszy i od Shelveya i od Hendersona i od Adama.

LFCpiter2647 | 26.01.2012 17:26

Nie neguje,że w tej chwili nabytki Dalglisha nie spełniają oczekiwań (oczywiście z wyjątkiem Enrique i Bellamy\'ego). Ale do cholery - Ten zespół przeszedł przebudowę od piwnicy aż po strych! Pomijam już fakt,że całe trio Mascherano-Alonso-Torres odeszli z klubu a więc cały kręgosłup drużyny rozpadł się. W lato Dalglish zakupił 7 nowych piłkarzy a pozbył się aż 11 grajków! Naprawdę, potrzeba czasu,aby ten zespół się zgrał. Nie może być tak,że kupi się praktycznie cały nowy skład i z miejsca drużyna będzie wygrywać. Ewentualne zwycięstwo w CC może tylko pomóc tej drużynie w uzyskaniu mentalności zwycięzców. Jestem przekonany,że Dalglish zbuduje fantastyczny zespoł. Taki,który walczy o najwyższe cele. Jeżeli oczywiście dzieci sukcesu będą cierpliwi a John W. Henry nie zwolni go pod naciskiem jakiś bachorów ( w razie nie ukończenia sezonu w Top4)...

anfield92 | 26.01.2012 17:18

@guzix
i bynajmniej chwały Mojemu klubowi nie ujmuje... a wręcz przeciwnie.
Już Benitez, a przed nim na krótko Houllier udowodnili, że nie trzeba mieć kasy jak lodu, żeby być w czołówce.

Liverpool NIGDY nie należał do bogatych, a mimo to potrafił ogrywać jak mało kto.

Makarov | 26.01.2012 16:31

To był świetny ruch ze strony Dalglisha. Craig gra świetnie i z pewnośćią jest to najlepszy transfer, obok Enrique. Ogólnie jednak Kenny zmarnował mnóstwo pieniędzy na bardzo przeciętnych grajkow jak Downing, Adam, czy Henderson nie mówiąc o kalece Carollu.
Benitez z takimi środkami finansowymi mogłby spokojnie walczyć jak równy z równym z Manchesterami. Daglish nie ma nosa do talentow  jak Wenger czy Ferguson.

Guzix | 26.01.2012 15:57

@Anfield92
\"
Na koniec: \\\"na boisku nie grają pieniądze- lecz zespół\\\". Takie moje motto od początku tego sezonu.\"

To musi być twoje motto skoro jesteś fanem Liverpoolu a oni nie słyną z bogatego składu,,, Więc zostaje zespół.

anfield92 | 26.01.2012 15:55

taa... jak napisał jakiś dzieciak na stronie Liverpool\'u: \"Było wydawać 35 mln funtów\".
Bellers jest świetny. Moim zdaniem Kenny powinien go oszczędzać na meczach ligowych, bo wyżej niż 5 miejsce nie ugramy. Za to możemy ugrać 2 krajowe puchary i wtedy \"jeździec bez głowy\" na pewno się nam przyda.
A Carroll? Cóż zostają 2 opcje: albo trafi się idiota, który da za niego minimum 20 mln, albo do końca kontraktu będzie siedział na ławie. Bo chyba Dalglish nie sprzeda go za 5 mln... a o dobrych występach nie ma co liczyć, bacząc na jego ostatnią \"grę\".
Miło było ujrzeć znów rozradowane Anfield- jak za starych dobrych czasów. Dawno tego nie było, brakowalo mi tego.

Na koniec: \"na boisku nie grają pieniądze- lecz zespół\". Takie moje motto od początku tego sezonu.

1
Goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
Piłkarskie legendy spotkały się po latach

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

W sobotę o 12 w Monachium na Stadionie Olimpijskim odbył się mecz gwiazd Ultimate Champions Match. ...

czytaj

Nowa książka o Barcelonie z rabatem

Nowa książka o Barcelonie z rabatem

Mamy przyjemność poinformować o wydaniu książki: „Barca. Za kulisami najlepszej drużyny ...

czytaj