Maciej Mielcarz dla LigaPolska.pl: Madej nabrał sędziego dodał: pmamczak | źródło: własne | 11.04.2011 11:40

Widzew Łódź zremisował we Wrocławiu ze Śląskiem 2:2, mimo że do 85. minuty meczu prowadził różnicą dwóch goli. - Byliśmy zespołem lepszym - powiedział po spotkaniu w rozmowie z portalem LigaPolska.pl kapitan i bramkarz łódzkiej drużyny, Maciej Mielcarz.

Remis ze Śląskiem Wrocław to dla was chyba porażka?

Maciej Mielcarz (Widzew Łódź): - Przegrany remis. Do 85. minuty prowadziliśmy 2:0, później jednak przypadkowa bramka Łukasza Madeja i to ustawiło mecz. Śląsk złapał przez to wiatr w żagle i po kontrowersyjnym rzucie karnym skończyło się na 2:2.

Przypadkowa? Z perspektywy trybun wydawało się, że ten strzał był nie do obrony...

- Przypadkowa, w sensie takim, że to był rzut z autu. Madej przebił się z naszej prawej strony i uderzył... nie do obrony.

W końcówce mieliście spore pretensje do arbitra. Chodziło o doliczony czas, który już minął czy o faul na Madeju?

- O doliczony czas gry. Gdybyśmy prowadzili 2:0, wydaje mi się, że sędzia doliczyłby mniej. Doliczył aż cztery minuty, a faul był jeszcze jakieś 30 sekund później.

Łukasz Madej to wychowanek ŁKS-u. Przed spotkaniem zapowiadał, że gol strzelony Widzewowi będzie miał dla niego podwójną wartość. Wojciech Szymanek chyba nie chciał dopuścić do tego, by Madej został bohaterem?

- Madej troszeczkę nabrał sędziego. Trochę chyba teatralnie upadł. Strzelił bramkę, jego sprawa.

Patrząc na sobotnie spotkanie i poprzednie mecze Śląska, dawno nie było takiego spotkania, w którym Wrocławianie mieliby tak mało do powiedzenia. Jaka jest recepta na dobrą grę przy Oporowskiej?

- Mieliśmy rozpracowanego rywala bardzo dobrze. Wiedzieliśmy o nich praktycznie wszystko, wiedzieliśmy jak grają. To się praktycznie potwierdziło na boisku. Zniwelowaliśmy ich największe atuty i wydaje mi się, że byliśmy zespołem lepszym.

Trener Michniewicz ustawił was jakoś specjalnie na Śląsk? W wyjściowej jedenastce pojawili się m.in. Bruno Pinheiro, Jurijs Żigajevs i Velibor Durić.

- To jest taktyka trenera. On dobiera piłkarzy do każdego przeciwnika. Nie jest tak, że po wygranym czy zremisowanym meczu nie ma żadnych zmian. Było to widać w sobotnim meczu - dwie czy trzy zmiany w składzie. Wydaje mi się, że to był dobry pomysł.

Przez kilkanaście minut byliście tylko punkt za Śląskiem w ligowej tabeli. We Wrocławiu mówi się o europejskich pucharach. Czy taki temat istnieje w ogóle w Łodzi?

- My sobie zdajemy sprawę, że najpierw musimy oglądać się za siebie i jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie. Dopiero później będziemy walczyć o jak najlepsze miejsce w tabeli.

z Wrocławia - Przemysław Mamczak


drukuj prześlij

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

Galeria z meczu Polska - Łotwa

Galeria z meczu Polska - Łotwa

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z wtorkowego spotkania reprezentacji Polski z Łotwą. Mecz, który ...

czytaj

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

W sobotę o 12 w Monachium na Stadionie Olimpijskim odbył się mecz gwiazd Ultimate Champions Match. ...

czytaj