Przemysław Kaźmierczak dla LigaPolska.pl: To by była niespodzianka dodał: pmamczak | źródło: własne | 21.03.2011 11:47
Najpopularniejsze artykuły
- Najlepszy młody piłkarz Ekstraklasy
- City mistrzem Anglii, QPR się utrzymało!
- La Sexta: Piszczek na liście Realu
- Borussia z podwójną koroną!
- City mistrzem Anglii, United w szoku!
- AS: Real negocjuje transfer Piszczka
- Mistrz niepokonany w lidze!
- LE: Drugi triumf Atletico!
- Cios Montpellier w końcówce, La Paillade prawie ...
- Barcelona remisuje z Betisem!

Wygraliście z Lechią Gdańsk, ale w końcówce meczu niewiele brakowało, by goście rzutem na taśmę zdobyli jeden punkt za remis...
Przemysław Kaźmierczak (pomocnik Śląska Wrocław): - Troszkę za bardzo się cofnęliśmy i pozwoliliśmy na kilka groźnych wrzutek, co źle się dla nas skończyło. Na szczęście utrzymaliśmy korzystny wynik i z tego należy się cieszyć.
Ty po raz kolejny wpisałeś się na listę strzelców. Mimo że jesteś defensywnym pomocnikiem, znajdujesz się wśród kandydatów do tytułu króla strzelców.
- To by była na pewno duża niespodzianka, ale to nie będzie łatwe. Najważniejsze, że wygraliśmy. Mamy kolejny mecz i do następnego musimy się dobrze przygotować. To jest najważniejsze, by piąć się w górę tabeli.
Tych goli mogłeś mieć więcej. Gdyby nie ten przestrzelony rzut karny z Legią...
- Już w sumie dwa nietrafione karne mam na koncie... Goli mogło być więcej, ale ja nie przykładam do walki o króla strzelców jakiejś specjalnej uwagi. Dla nas najważniejsze są punkty. Z bramek cieszę się bardzo, ale te punkty są jednak ważniejsze.
Będziesz jeszcze podchodził do jedenastek?
- Będę się starał trenować z Sebastianem Milą i Cristianem Diazem te rzuty karne. Zobaczymy. Na boisku będziemy podejmować decyzję kto strzela. Przed meczem trener Lenczyk również to sygnalizuje i zobaczymy kto jak się będzie czuł.
Trener Lenczyk powiedział, że nie widział wykonywanego przez ciebie rzutu karnego podobnego do tego z Warszawy. Na treningach rzeczywiście ta skuteczność jest stuprocentowa?
- Zdarzy się oczywiście, że czegoś się nie strzeli, ale większość wpada. Za wysoko posłałem piłkę, za bardzo się odchyliłem. Trzeba sobie dać szansę i wcelować w końcu bramkę.
Czyli kolejnej szansy się nie przestraszysz?
- Raczej nie, ale tak jak mówię - będziemy tą decyzję podejmować przed samym karnym.
Fantastyczna seria dwunastu kolejnych spotkań ligowych bez porażki trwa. Jeśli podtrzymacie tę wspaniałą dyspozycję, to europejskie puchary nie będą dla was wcale "tematem-fikcją".
- Na pewno tak. Stoimy jednak twardo na ziemi i najważniejszy jest dla nas następny mecz, to żeby dobrze się do niego przygotować. Musimy też odpocząć po wyczerpującym poprzednim tygodniu.
Następne mecze zagracie z Lechem Poznań i Widzewem Łódź. Dla was to okazja do rewanżu za jesienne porażki...
- Najważniejszy jest dla nas mecz następny. Na pewno będziemy chcieli wywieźć z Poznania jakieś punkty. Musimy grać swoje i być konsekwentni. Nie będzie to jednak łatwe.
W Śląsku zadebiutował Ljubisa Vukelja. Jak ocenisz jego postawę?
- Pomógł nam, wygraliśmy mecz. Oczywiście potrzebuje trochę czasu, bo trenuje z nami dopiero dwa czy trzy tygodnie. Widzę to w dobrych perspektywach.
Analizując mecz z Lechią i mecze poprzednie, nie trudno zauważyć, że gdy do górnej piłki skacze Przemysław Kaźmierczak i rywal, praktycznie pewnym jest, że to ten pierwszy wyłuska piłkę i odegra ją głową w określonym przez siebie kierunku. Możesz zdradzić naszym czytelnikom swoją receptę na tak dobrą grę w powietrzu?
- Na pewno chodzi po części o wyskok. Poza tym mam chyba dosyć dobry timing. Przede wszystkim liczy się jednak trening, praca i dobre przygotowanie. To się liczy.
Obserwując polskich defensywnych pomocników, masz wrażenie, że brakuje kogoś w kadrze? Na poziomie Ekstraklasy spośród zawodników występujących na tej pozycji zdecydowanie się wyróżniasz.
- Ta decyzja należy do trenera Smudy. Ja robię swoje, z korzyścią dla zespołu. Trener ustala sobie skład, tak jak w klubie. Ja nie mogę niczego żałować, bo nikt się ze mną nie kontaktował. Wszystko zależy już od trenera Smudy, nie ode mnie. Oczywiście trzeba pracować, prezentować w miarę stabilną formę i robić swoje. Muszę skupić się na tym, co jest najważniejsze - na klubie.
z Wrocławia - Przemysław Mamczak
Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:








