Janota: Jeszcze wrócę do Feyenoordu! dodał: maaarcin | źródło: Tylko Piłka | 07.03.2011 12:51
Najpopularniejsze artykuły
- Najlepszy młody piłkarz Ekstraklasy
- City mistrzem Anglii, QPR się utrzymało!
- La Sexta: Piszczek na liście Realu
- Borussia z podwójną koroną!
- City mistrzem Anglii, United w szoku!
- AS: Real negocjuje transfer Piszczka
- Mistrz niepokonany w lidze!
- LE: Drugi triumf Atletico!
- Cios Montpellier w końcówce, La Paillade prawie ...
- Barcelona remisuje z Betisem!

21 meczów i 4 gole - póki co ze swoich występów w tym sezonie może być pan zadowolony.
- Na pewno, wszak zdobyłem już cztery gole, zaliczyłem również siedem asyst. Tych występów jednak mogłoby być znacznie więcej, bo trochę chorowałem na początku roku. Bramek zresztą też, bo o kilka niewykorzystanych sytuacji mam do siebie duże pretensje, niemniej mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z dotychczasowej postawy.
Pana zespół Go Ahead Eagles już jednak nie spisuje się tak dobrze - zajmuje 9. miejsce i nie ma już raczej żadnych szans na bezpośredni awans do Eredivisie.
- Tak, teraz żeby zachować szansę awansu, musielibyśmy znaleźć się w pierwszej ósemce Jupiler League i wówczas gralibyśmy w rozgrywkach play-off o wejście do Eredivisie. Kluczowych będzie więc najbliższych 9 meczów, w których musimy zdobyć możliwie jak najwięcej punktów. Łatwo o baraże na pewno nie będzie, niemniej jestem dobrej myśli.
W zeszłym sezonie wygrał pan Jupiler League z Excelsiorem Rotterdam, jednak mimo rozegrania 27 meczów i strzelenia 7 goli, opuścił ekipę De Kralingers. Dlaczego?
- Do Excelsioru byłem wypożyczony na rok z Feyenoordu, z którym kontrakt ważny miałem do czerwca 2010. W momencie, kiedy wywalczyliśmy awans do Eredivisie wiedziałem już, że nie przedłużę umowy z "Feye". Mogłem zostać w Excelsiorze, ale potrzebowałem zmiany, zwłaszcza po tym, co działo się w rundzie wiosennej. Mimo że byłem w dobrej dyspozycji, siedziałem na ławce rezerwowych, nawet trener nie potrafił dokładnie mi wytłumaczyć, co jest tego powodem.
Z nieprzedłużeniem kontraktu z Feyenoordem wiąże się zresztą ciekawa historia. "Portowcy" co prawda chcieli pana zatrzymać na De Kuip, ale tylko w roli... lewego obrońcy.
- Dokładnie, tak było. Co prawda, jeszcze przed wypożyczeniem do Excelsioru, w sparingach Feyenoordu występowałem na lewej obronie, ale już później przez rok gry dla De Kralingers występowałem na pozycji ofensywnego pomocnika, więc tym większe było moje zdziwienie, gdy po powrocie znów chciano ze mnie zrobić lewego defensora. Doszło, co prawda, do rozmów o nowym kontrakcie, ale nie doszedłem z klubem do porozumienia.
Nie żałuje pan czasem, że tak potoczyły się sprawy. Patrząc dziś na skład Feyenoordu, mnóstwo jest w nim młodych zawodników.
- Bardzo żałuję, bo jak patrzę, kto dziś tam gra, to myślę sobie, że gdybym został, z pewnością występowałbym regularnie, i kto wie, może nawet na pozycji ofensywnego pomocnika. Feyenoord to już jednak przeszłość, dziś gram w Go Ahead Eagles, gdzie odzyskałem radość z gry, której w ostatnim czasie bardzo mi brakowało. Mimo że w lidze nie bardzo nam idzie, to jednak czuję, że z każdym dniem jestem lepszym zawodnikiem pod względem technicznym i psychicznym. Kto wie, może jak dalej będę dobrze grał to Feyenoord sobie o mnie przypomni.
A jak wytłumaczyłby pan to, co obecnie dzieje się z klubem z Rotterdamu? 15. miejsce w Eredivisie i na koncie takie klęski, jak 0-10 z PSV Eindhoven.
- Sam nie wiem, jak w ogóle mogło dojść do tej porażki z PSV. Z jednej strony w pierwszym składzie "Portowców" występuje wielu młodych i niedoświadczonych piłkarzy, ale z drugiej takie wpadki nie powinny im się zdarzać. Inna sprawa, że Feyenoord ma ogromnego pecha. Jeżdżę bardzo często na jego mecze, więc widzę, że czasem ewidentnie brakuje im szczęścia. Prosty przykład ze spotkania 21. kolejki z Twente Enschede, kiedy prowadzili 1-0 by w ostatnich minutach dać sobie wbić dwie bramki. Myślę, że Feyenoord i tak wkrótce rozpocznie marsz w górę tabeli.
Kozłem ofiarnym ostatnich klęsk Feyenoordu uznano Leo Beenhakkera, który przestał pełnić funkcję dyrektora technicznego. Słusznie?
- Zawsze uważam, że największą winę za wyniki ponoszą piłkarze, bo to oni są na boisku i oni grają. Możliwe, że Beenhakker podjął kilka złych decyzji, niemniej to zawodnicy są od grania, a nie trener, prezes czy dyrektor sportowy.
Lech, Lechia, Ruch - nim trafił pan do Go Ahead Eagles wiele mówiło się, że wróci pan do Polski, by grać z którymś z tych klubów. Ile było w tym prawdy?
- Lech zrezygnował, bo gdy jego działacze przyjechali mnie oglądać, akurat siedziałem na ławce rezerwowych Exclesioru, więc w dwóch meczach zagrałem może 20 minut. Według mnie to zbyt mało czasu na ocenienie potencjału zawodnika. O zainteresowaniu Ruchu dowiadywałem się głównie z gazet, zaś z Lechią odbyłem kilka treningów, natomiast nie potraktowano mnie tam poważnie, więc nie dogadałem się z klubem z Trójmiasta i wróciłem do Holandii.
Zatem zraził się pan w związku z tym do polskich klubów?
- Nie, absolutnie. W Gdańsku było nawet całkiem sympatycznie pod względem atmosfery i organizacji, choć na pewno znacznie różni się ona od tej w Holandii, niemniej na pewno się nie zraziłem.
Na koniec dyżurny temat w pana przypadku, czyli reprezentacja Polski. Drugi sezon z rzędu na zapleczu Eredivisie gra pan pierwsze skrzypce w swoim zespole, ale powołania jak nie było, tak nie ma.
- Szczerze mówiąc na razie w pełni skupiam się na grze w Go Ahead Eagles, choć nie ukrywam, że czasem sobie myślę, że nadszedł już czas spróbowania swoich sił w kadrze. Fakt, że gram w II lidze na pewno zadania mi nie ułatwia, niemniej czasem ktoś ze sztabu szkoleniowego mógłby przyjechać, zobaczyć mnie w akcji i stwierdzić, czy się nadaję. Tak jak jednak wspominałem we wcześniejszych wywiadach, na siłę nigdzie pchał się nie będę, choć bardzo bym się ucieszył, otrzymując szansę gry w reprezentacji.
Rozmawiał Maciej Kanczak/Tylko Piłka
Wywiad z tygodnika „Tylko Piłka”. Więcej ciekawych materiałów w najnowszym wydaniu. Kupisz je w najbliższym kiosku lub w wersji on-line na stronie www.tylkopilka.pl
Piłkarze
Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:








